środa, 10 września 2014

1.6

- Nie, Niall, proszę, nie rób mi nic… - zaszlochałam głośno, nie będąc się w stanie ruszyć z miejsca. Stałam jak wryta, patrząc wystraszona na Nialla i na jego napięte mięśnie, które zdradzały, że jest mocno wkurwiony. Był nieobliczalny i tego bałam się najbardziej. Mało powiedziane : panicznie się go bałam!
- Teraz proszę, Niall? – prychnął zirytowany, podchodząc do mnie powoli, a ja przylegając do ściany, odsunęłam się w prawą stronę, a on automatycznie przyśpieszył. Chwilę później był już przede mną, zaciskając mocno swoje obie dłonie w pięści. – Chciałem być miły, czego nigdy nie robię, ale ty mnie tak wkurwiasz dziewczyno, że mam ochotę zlać Cię na kwaśnie jabłko, wiesz?
- Niall, przepraszam… - wyjęczałam, raptem kurcząc się w sobie. Moja pewność siebie ulotniła się ze mnie tak szybko, jak się pojawiła. – Nic mi nie rób, proszę…
- Było wcześniej o tym myśleć, moja Droga, a nie pierw pierdolnąć mnie w twarz, a w potem w same jaja – warknął, przypierając mnie jeszcze mocniej do ściany. Odgoniłam łzy, które cisnęły mi się do oczu, pragnąc uwolnienia. – Należy Ci się kara – rzekł, głaszcząc mnie dłonią po policzku, a potem jego kolano z ogromną siłą wylądowało na moim podbrzuszu. Pod wpływem tak wielkiego bólu, zgięłam się w pół, padając na kolana, nie mogąc z siebie nic wykrztusić. Niall śmiejąc się złośliwie chwycił mnie za sweter i bez żadnych trudność podniósł do pionu, lecz paraliżujący ból nie pozwolił mi się wyprostować i stałam lekko zgarbiona. – Czy ktoś Ci pozwolił Ci upadać? – zapytał drwiąco, biorąc w prawą dłoń garść moich niebieskich włosów i pociągnął je mocno. Krzyknęłam głośno, już nie powstrzymując łez. – Odpowiedz mi! – wrzasnął, a po moim ciele przeszły dreszcze.
- Nie – wyszeptałam łamiącym się głosem, ledwo stojąc na nogach, które miałam jak z waty.
- Ale teraz to zrobisz – fuknął, zamachując drugą rękę, która wylądowała z trzaskiem na mojej twarzy. Z donośnym piskiem padłam na twardą podłogę, porządnie obijając sobie przy tym głowę. Patrząc na niego przerażona, zaczęłam czołgać się w stronę łazienkowych drzwi, ale jego silna dłoń zacisnęła się na mojej nodze, ciągnąć w swoją stronę.
- Proszę, zostaw mnie! – wrzasnęłam, szamocząc się, mimo bólu. – Przepraszam!
- Muszę dać Ci nauczkę, że nie zrobisz tego ponownie! – syknął, wbijając palce w moją łydkę, niemal do krwi. Zajęczałam i zaszlochałam jednocześnie.
- Zrobię wszystko, ale mnie nie bij! – mówię głośno, a on tylko gorzko się uśmiecha.
- Jakoś Ci nie wierzę – Niall nachyla się i ponownie mnie uderza, przez co kompletnie się rozklejam, czując jak moja twarz piecze.

Czułam, że to dopiero początek.

~ Louis P.O.V ~

- Stary, co on tam ją kurwa gwałci, czy co? – zapytałem Harrego, z którym piłem piwo na rozpoczęcie miłego poranka. Ale Horan znowu coś robił tej Cassie, co mnie już powoli wkurwiało. Może i choć trochę polubiłem tą laskę, ale nie mogła mu wciąż odmawiać. Chłopak dawno nie bzykał i go rozumiałem!
- Chuj go wie – Styles wzruszył ramionami, żłopiąc piwo łyk za łykiem. – A co, martwisz się o tą dziwkę Dereca?
- Nie, ale wiesz jaki potrafi być Niall, Hazz. Jeśli czegoś nie dostanie to od razu się wkurwia…
- Nie obchodzi mnie to, tak szczerze. Może gdy ją rozdziewiczy, przestanie być taka niedotykalska – Harry poruszał zabawnie brwiami, ale mi kurwa nie było do śmiechu. Nigdy nie obchodziły mnie dziwki Horana, ale do cholery, Cassie wydawała mi się inna. Różniła się od nich, choć po wyglądzie od razu ją wziąłem za szmatę : duże cycki, dupsko trochę mniejsze od tego, jakie miała Kim Kardashian, usta, przez które mogłem oszaleć i te niebieskie włosy… Chodząca dziwka!
- Może powinienem zobaczyć co się tam dzieje? – zapytałem swojego najlepszego przyjaciela. Może i byliśmy w gangu, ale z Harrym byliśmy bardzo zżyci. Niczym jak bracia.
- Jak chcesz, ale jeśli przerwiesz im w seksie, to już Ci stary współczuję starcia z Niallem – parsknął śmiechem. Z westchnięciem wstałem z kanapy i powoli ruszyłem po schodach na górę.

Krzyki dziewczyny mocno mnie zaniepokoiły. Żadna dziewczyna by tak długa nie krzyczała z powodu, że ktoś chce z nią uprawiać seks… To było dziwne. Przyśpieszyłem swój chód, aż w końcu resztę korytarza pokonałem w biegu. Gdy dotarłem do pokoju Niall’a, zza jego drzwi dobiegały do mnie paniczne wrzaski dziewczyny, które trochę mnie przeraziły, choć zawsze zachowywałem zimną krew. Szarpnąłem mocno klamką w dół i wszedłem do pokoju. To co zobaczyłem, wstrząsnęło mną.

Cassie leżała na podłodze, zakrywając swoją twarz przed Niall’em, który okładał ją morderczo pięściami. Szczerze, to nigdy nie widziałem go tak wytrąconego z równowagi. Dziewczyna odpychała go od siebie, kopiąc i chroniąc się jak tylko mogła.

- Horan, ty debilu! – wydarłem się, wchodząc między nich i z dużą siłą odepchnąłem Niall’a od Cassie. Dziewczyna automatycznie podczołgała się pod kant pokoju i zwinęła w kulkę, cicho szlochając.
- Jeszcze z nią nie skończyłem! – krzyknął, próbując mi się wyrwać, ale go przed tym powstrzymałem.
- Ale ja kurwa skończyłem! – wrzasnąłem, mocnymi szarpnięciami prowadząc go do wyjścia z pokoju. Opierał mi się, więc zatrzymałem go i zajebałem z liścia w twarz. Horan popatrzył na mnie oniemiały, lecz zauważyłem, że w jego oczach coś się zmieniło… Jakby się ocucił. Czując, że się uspokaja, rozluźniam trochę uścisk i wpycham z jego pokoju, wołając Harrego, który zjawia się zaalarmowany kilka chwil później.
- Co jest?! – zapytał zaniepokojony, sięgając po broń, którą miał w tylnej kieszeni swoich spodni.
- Idź do pokoju i zabierz Cassie – rozkazuję mu, ale on nie rusza się z miejsca.
- A co się niby takiego stało? – pytał dalej ciekawy.
- To idź i kurwa zobacz jebane dzieło Horana! – krzyknąłem, mierząc przez chwilę morderczym wzrokiem Irlandczyka. Harry zniknął w pokoju, a ja zabrałem Horana daleko od jego sypialni.

~ Harry’s P.O.V ~

- Styles! – głos zdenerwowanego Louisa rozszedł się echem po Rezydencji.  

Czyli jednak coś było nie tak.

Odłożyłem swoje piwo i pobiegłem sprintem na piętro, dłoń trzymając na broni. Nie wiem dlaczego, ale był to odruch już naturalny. Znałem Louisa i rzadko go coś denerwowało. Olałbym go, ale on wszystko przeżywa.

- Co jest?! – zapytałem zaniepokojony, spoglądając na swojego przyjaciela i Horana. Za marginesem, Niall był na skraju wytrzymałości nerwowej, jeśli już nie przekroczył tego stanu. Trząsł się cały ze wściekłości.
- Idź do pokoju i zabierz Cassie – jego ton brzmi władczo, przez co nie ruszam się z miejsca.
- A co się niby takiego stało? – pytam ciekawy. Czyżby Niall był zbyt „nachalny” dla Cassie?
- To idź i kurwa zobacz jebane dzieło Horana! – krzyknął, obdarowując Niall’a zabójczym spojrzeniem. Popatrzyłem otępiały na Tomlinsona przez chwilę, a potem wszedłem do pokoju Horana, szukając wzroku Cassie.

Ten widok szczerze mnie zaskoczył. Dziewczyna siedziała skulona w kącie pokoju, drżąc i głośno szlochała, co chwila przyciągając do siebie nogi, chcąc jeszcze bardziej się zwinąć w kłębek. Chowała twarz między nogami, więc nie mogłem ocenić, co się jej tak naprawdę stało. Lecz po jej rękach i nogach mogłem ocenić, że nasz Niall doznał mega wkurwienia i wyżył się na tej biednej dziewczynie. Teraz zacząłem jej współczuć, bo poznać gniew Horana na swojej skórze to mordęga. Podszedłem powoli do dziewczyny i ukląkłem przed nią. Podnosząc głowę, moje usta rozchyliły się w dużej literze „o” ze zdziwienia. Jej oczy były w chuj sine, z brwi leciała małą stróżką krew. Cała jej twarz była wyraźnie obita. Niall porządnie ja zlał i widziałem w jej oczach, że się cholernie bała.
- Cassie? – odezwałem się cicho i gdy chciałem jej dotknąć, trzepnęła szybko moją rękę. – Spokojnie, nic Ci nie zrobię – mówię mając nadzieję, że mi wierzy.
- On też tak mówił – szepcze drżącym głosem.
- Ja dotrzymuję obietnic – uśmiecham się delikatnie i wziąłem ją na ręce, nie słysząc nawet słowa odmowy. Dziewczyna syknęła cicho, przylegając do mnie jak małe dziecko. Nie powiem, ale na swój sposób wydawało mi się urocze, ale gdyby nie była pobita. Horan ostro przegiął. Z tego co pamiętam, ani razu nie dotknął kobiety, co dopiero mówiąc o ich biciu.
Zaniosłem Cassie do swojej sypialni, która była oddalona od pokoju blondyna długim korytarzem. Dziewczyna wyraźnie się rozluźniła w moich ramionach, ale szloch nie ustępował.
- Cśś… Już dobrze, Cassie… - przytuliłem ją mocniej do siebie z kopniaka otwierając drzwi do swojej sypialni. Położyłem niemal od razu dziewczynę na łóżku, gdzie zgięła się w pół, na powrót drżąc. Cholera, na serio Niall musiał jej nieźle dołożyć. – Mogę Cię opatrzeć? – spytałem, delikatnie zdejmując z niej sweter.
- Znasz się na tym? – popatrzyła na mnie niepewnie.
- Będąc w gangu każdy z naszej piątki musi to umieć – wycofałem się do łazienki, nim Cassie zdążyła jakkolwiek zareagować. Wziąłem potrzebne rzeczy i wróciłem do sypialni, gdzie na szczęście nadal była Cassie i siedziała na szczycie łóżka. Nie powiem, ładna była, nawet bardzo, ale co ja mogłem poradzić, że trafiła na takiego Niall’a i była już jego?

I te jej nogi…

-Spróbuję zatamować te krwawienie z brwi, w porządku? – skinęła lekko głową. W następnych minutach opatrzyłem jej całą twarz, która wyglądała po prostu koszmarnie. Jak można oszpecić taką piękną kobietę? – Przykro mi…
- Nawet nie zaczynaj – przerwała mi słabo, kręcąc głową.
- Chcesz tu zostać? Będę spał na podłodze…
- Nie… To Twoje łóżko, a ja jestem jedynie intruzem. Prześpię się w salonie – odparła.
- To będę musiał Cię pilnować. Reszta boi się, że zwiejesz.
- I tak nie wiem gdzie jestem – parska ironicznie. Czyżby jej charakterek powracał?
- Tak w ogóle jestem Harry – uśmiechnąłem się szelmowsko.
- Mnie chyba znasz – powiedziała obojętnie. – Harry? – spojrzałem na nią pytająco. – Niall zawsze jest tak brutalny?
- Pierwszy raz widziałem go w takim stanie. On stracił nad sobą panowanie, Cassie, nigdy w życiu by czegoś takiego dziewczynie nie zrobił.
- Nie tłumacz go, proszę. On jest po prostu bipolarnym skurwielem.
- To prawda – zgodziłem się bez wahania. – Ale uwierz, pierwszy raz go takiego widziałem… Nawet nigdy się z nami nie pobił.
- Bo jesteście jego przyjaciółmi… A ja kim jestem? Jego seks zabawką!
- Więc, on Ciebie…
- Może i tak, ale jakie miałam wyjście? Wołać o pomoc?
- No nie – zaśmiałem się krótko. – Przynieść Ci coś do jedzenia? – zmieniłem temat. – Zayn miał zamówić pizzę.
- Jak będzie, przynieś mi dwa kawałki. Duże – uśmiechnęła się lekko.
- Widzę, że trafiła się nam kobieta z ogromnym apetytem – również się uśmiechnąłem.
- I to jak – jej entuzjazm jest zaraźliwy. Wstałem i opuściłem pokój.


Hmm… Może ta nasza znajomość nie będzie taka zła, jak myślałem? 



********************************

BRUTAL NIALL, OMG :d spodziewaliście się tego? 

Następny rozdział w weekend! :D <3Jest też rozdział na COD! :D Zaprasza do czytania :D


18 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ! 



Katie.



poniedziałek, 8 września 2014

1.5

Ten ranek… był najgorszy w moim życiu. Myślałam, że to tylko był zły sen i nie jestem z psychopatycznym dupkiem i jego kolegami w ich domu i nie jestem seks zabawką blondyna.
Ale jednak.

Nie wiem po co chłopacy to robili... Co chcieli tym osiągnąć? Pierw mnie porwali, usypiając tanim gównem na chusteczce, potem straciłam najważniejszą rzecz przez Niall’a – moje dziewictwo. Robili to dla zemsty? A może mieli mnie zabić i podrzucić z powrotem Derecowi, który pewne nic sobie nie robi z mojego zniknięcia i pieprzy teraz jakąś pierdoloną brunetkę z baru?

- Pośpieszysz się w tej łazience? Nie mamy całego dnia! – Niall warknął zirytowany po raz setny odkąd zniknęłam w łazience i nie robiłam nic, prócz przyglądania się w swojemu odbiciu w lustrze. Myślałam, że jako już nie cnotliwa dziewczyna zmienię się, będę pewniejsza siebie i takie tam… A tak szczerze, czuję się, jakbym została ogołocona z rzeczy, która była nietykalna. To było okropne. Jak blondyn mógł od tak wziąć do łóżka i przepieprzyć mnie?

Swój pierwszy raz chciałam przeżyć z chłopakiem swoim marzeń : z przystojnym, wysokim i dobrze umięśnionym mężczyzną, który by mnie kochał i szanował, a podczas seksu szeptał kojące ból słowa. Niall miał to wszystko, oprócz kochania i szanowania. Od razu mogłam zauważyć, że się nie kocha, tylko pieprzy… ostro. Dlaczego tak sądzę? Bo ledwo stoję na nogach, a moja kobiecość ciągle kwiczy z bólu, ot to!

- Już wychodzę – mówię, poprawiam włosy i ubranie, które dostałam od niego. Ich kamerdyner chyba gustował w tym samym, co reszta pojebańców. Niall dał mi krótkie szorty, które ledwo zasłaniały moją dupę, która co jak co, ale wyglądała w tym odzieniu rewelacyjnie. Na górę miałam zarzuconą zdecydowanie za krótką białą koszulkę, która opinała się mocno na moim biuście. Na całe to szczęście dostałam też kremowy sweter z dzianiny, który ogrzewał chociaż trochę moje ciało, a na stopach białe trampki. W porównaniu do Niall’a miałam na sobie aż zbyt dużo ubrań, bo ten był tylko w luźnych dresach i białych conversach. Z niechęcią opuszczam łazienkę, gdzie od razu zderzam się z torsem Niall’a. – Czy ty musisz mnie ciągle pilnować? – zapytałam zirytowana.
- Muszę – fuknął, odsuwając się ode mnie na kilka kroków, by obejrzeć dokładnie moją osobę. – No, no, muszę Ci częściej kupować tak króciutkie szorty. Twoja dupa wygląda w nich nieziemsko.
- Nic od Ciebie nie chcę – mówię stanowczo.
- To ciekawe czy będziesz skłonna chodzić cały czas w bieliźnie, która Ci tylko została, hm? – mrugnął do mnie i chwycił za rękę, którą niemal od razu wyszarpałam z uścisku. – Daj tą pierdoloną rękę i wychodzimy – syknął, ponownie biorąc mnie za dłoń, prawie, że miażdżąc mi palce i wyszliśmy z sypialni, która na zawsze miała zostać mi w pamięci.

Dom chłopaków poniekąd przypominał Rezydencję. Była tak samo ogromna, bogato ozdobiona w akcesoria i pachniała grubymi pieniędzmi. Nie wierzyłam, że mieszkała tutaj tylko piątka chłopaków, kamerdyner i teraz ja. Chad przed swoją śmiercią wspominał, że Derec dawał im laski w zamian za coś… Więc, gdzie one były?

- Nie jesteście alfonsami? – spytałam go, na co ironicznie się uśmiechnął.
- Kiedyś, nie teraz. Wolimy zabijać – mówi, prowadząc mnie przez Rezydencję, a w duchu zamarłam. Cholera, oni naprawdę byli mordercami. Nie mogłam kurwa trafić na Davida Camerona?!
- To po co wam ja?
- Nie wiem – wzruszył ramionami. – A co, tak bardzo chcesz wrócić do Dereca? By dalej się szmacić?
- Nie szmaciłam się – zaprzeczyłam.
- Chciał Cię sprzedać, Cassie. Robi tak z każdą. Niech to dojdzie do tej Twojej niebieskiej pustej głowy – westchnął, kręcąc oczami. – Prędzej czy później byś trafiła do jakiegoś klienta, który by robił z Tobą gorsze rzeczy, które ja na razie robiłem z Tobą.
- Jeszcze nic nie zrobiłeś, blondasie – wzdycham teatralnie.
- Blondasie? Na nic lepszego Cię nie stać? – popatrzył na mnie ni to rozbawiony, ni to zły.
- Mam Cię wyzwać od tępego skurwiela, który zabrał mi dziewictwo? Okay, jesteś tępym skurwielem! – powiedziałam podniesionym tonem, a on w jednej chwili napiął się cały i zatrzymał. Odwracając się do mnie zauważyłam, że na jego twarzy maluje się wściekłość i pogarda. Przełknęłam głośno ślinę i gdy chciałam uciekać, złapał mnie mocno za nadgarstek i przygwoździł do ściany. Z moich ust wyrwał się krótki, paniczny krzyk gdy walnął pięścią tuż obok mojej głowy, kipiąc ze złości. Cała dygotałam, nie mogąc powstrzymać łez strachu, które ciurkiem leciały mi po policzkach.
- Jeszcze taki jeden tekst w moją stronę… - syczy wprost do mojego ucha, delikatnie, lecz na tyle mocno klepał mój policzek, by czuć trochę bólu. – Ta pięść wyląduje na Twojej twarzy, zrozumiano? – pokiwałam nerwowo głową, a gdy się odsunął, działałam natychmiastowo. Walnęłam go mocno w twarz, a następnie w krocze. Niall zwinął się w kłębek i jęcząc z bólu, padł na kolana co ja wykorzystałam i spierdoliłam gdzie pieprz rośnie. Mój bieg był szybki, a orientacja w terenie chujowa. Co chwila wchodziłam w jakieś ślepe zaułki tej pieprzonej Rezydencji, nie mogąc znaleźć jakiegoś pomieszczenia, w którym mogłam się zamknąć. Ciężko oddychając wbiegłam w korytarz, pełnego drzwi. Sprawdzałam każde, ciągnąc za klamkę, lecz te odmawiały posłuszeństwa. Rozdygotana, drżącymi nogami pognałam do następnego korytarza, gdzie były schody na piętro. Wbiegłam po nich na ostatnich siłach i słysząc jak Niall wrzeszczy moje imię, wpadłam do pierwszego lepszego pokoju. Na chwilę odetchnęłam z ulgą, lecz zesztywniałam gdy poczułam na swoich biodrach czyjeś ciepłe i duże dłonie. Obróciłam się powoli w stronę intruza i przed sobą zobaczyłam mulata, przyglądając mi się z ciekawością.
- Cholera – mruknęłam, a on się uśmiechnął złośliwie.
- Myślałem, że nie będziesz tak lekko myślna i nie będziesz znowu uciekała… Nie lubię karać, ale za to, że kopnęłaś mnie w jaja, należy Ci się nauczka – moje oczy się rozszerzyły się, gdy zdjął z siebie czarny T-Shirt.
- Nie, nie… - kręciłam głową, próbując się wydostać z pokoju, lecz drzwi były zamknięte. Moje serce stanęło.
- Ćśś… - mulat uśmiechnął się jeszcze bardziej złośliwie i zakneblował mi swoją koszulką usta. Spróbowałam się wyszarpać chłopakowi, ale on mocno trzymał mnie i zawiązał koszulkę na tyle mojej głowy i wziąwszy na ręce, co sprawiło mu lekką trudność, bo miotałam się jak szalona, położył mnie na swoich kolanach, gdy usiadł na dywanie. – Jeśli nie będziesz się szamotać, zaboli mniej – szepnął mi na ucho, które następnie przygryzł zębami. Zadrżałam i powstrzymałam głośny szloch, który cisnął mi się na usta.
- Zostaw mnie… - jęknęłam głośno, choć mój głos był częściowo stłumiony przez koszulkę między wargami.
- Zamknij się – warknął cicho, zdejmując ze mnie sweter i wykazując się tutaj troską, albo po prostu zaczął myśleć, podłożył mi nakrycie pod brodę. Następnie jego dłonie wkradły się pod mój brzuch i odpięły spodenki, zsuwając je z moich nóg. Zakwiliłam cicho, próbując jakoś sturlać się z jego kolan. – Przestań się kurwa ruszać, inaczej zerżnę Cię w to piękne dupsko – syknął, biorąc w prawą dłoń część mojego pośladka i pomiętosił go przez chwilę. Nie wiem dlaczego, ale spodobało mi się to. Za wiłam się lekko. – Ile masz lat… Jak się nazywasz?
- Cassie – odparłam cicho.
- Cassie… piękne imię… Więc, Cassie, ile masz lat?
- A na ile wyglądam, debilu? Na trzynaście? – prychnęłam, a palce mulata uszczypnęły mnie w pupę. Jęknęłam przeciągle.
- Ile masz lat? – wycedził przez zaciśnięte zęby, sunął czubkami palców po moich nogach, powodując u mnie gęsią skórkę.
- Dziewiętnaście – powiedziałam, poddając się.
- Cudownie – mruknął z aprobatą, głaszcząc mój lewy pośladek, a następnie z głośnym trzaskiem go uderzył. Krzyknęłam na całe gardło, zamykając oczy i zaciskając zęby na jego koszulce. – Masz dziewiętnaście lat, czyli tyle razy dostaniesz ode mnie klapsów. Jeden za pasem, jeszcze osiemnaście, Cassie i masz liczyć ze mną – mówił, ponownie uderzając moją pupę. Zaskowyczałam, lecz odliczałam z nim ten koszmar. Plask za plaskiem, trzask za trzaskiem i ten okropny ból na mojej skórze. Czułam, że zostaną na niej siniaki i purpurowe ślady.

Gdy mulat skończył moją udrękę, nie czułam pośladków. Były one odrętwiałe i mocno podrażnione przez dłoń chłopaka, a moja twarz była zalana zaschniętymi łzami.

Zostałam zbita pierwszy raz w życiu.

- Przy okazji, jestem Zayn, maleńka – mruczy do mojego ucha, nawet nie chcąc mnie zepchnąć ze swoich kolan. – Teraz chętnie sprawiłbym Ci trochę przyjemności, ale po tym, że chciałaś uciec odbiorę Ci ten zaszczyt – mówi dalej, specjalnie wpychając swoje długie palce między moje obolałe pośladki i głaskał moją kobiecość przez bieliznę. Zacisnęłam zęby, by ukryć to, że mi się podobało, co wyprawiały jego palce. – Jesteś mokra, więc moje klapsy Cię podnieciły? – Nacisnął mocniej wskazującym palcem na moją łechtaczkę, a ja zachłysnęłam się powietrzem. – Tak… Chciałabyś dojść, co nie? Pragniesz tego, co?
- Zaza?! – głośny wrzask dotarł do mnie zza drzwi, a ja nawet odetchnęłam z ulgą. Może i mi się to podobało, ale robił to Zayn! Ktoś inny, niż Niall!
- Co?! – odkrzyknął mulat, rozwiązując mi usta i zakładając mi spodenki ze swetrem.
- Jest u Ciebie Cassie?! – więc, mnie szukał. Kurwa mać.
- Jest – powiedział, uśmiechając się do mnie, a ja znowu zaczęłam dygotać ze strachu.
- Zayn, ty skurwielu, wiesz co on mi za kilka chwil zrobi?! – wyszeptałam nerwowo, a ten tylko się zaśmiał.
- Jest tu? – zapytał zdziwiony.
- Jest i zachowuje się wyjątkowo zgryźliwie – stwierdził, raz klaszcząc w ręce i usłyszałam trzask otwieranego zamka. Byłabym pod lekkim wrażeniem, gdybym nie była w chuj przestraszona. Nie minęła chwila, a do pokoju wpadł rozwścieczony Niall, a jego ręce były napięte jak struna.
Co tam Zayn, teraz czekało mnie starcie z Niall’em – tępym skurwielem.
- Dotknąłeś ją, stary? – zapytał go blondyn, zerkając na niego kątem oka.
- Nie – skłamał.
- To dlaczego do jasnej kurwy jest zapłakana?! – wydarł się. Jego oczy były czarne jak węgiel, a twarz nie zdradzała żadnych emocji…

Chwila, chwila, czy on się o mnie martwił, czy miałam rozdwojenie jaźni?

- Ukarałem ją – rzucił bezpłciowo. – Należało się jej.
- Jedyną osobą, która może ją karać jestem ja, bro i nie zapomnij o tym – fuknął, podchodząc do mnie i dokładnie obejrzał z przodu. – Tu nic… - Niall odwrócił mnie tyłem do siebie i dosłownie : z jego gardła wydobyło się zwierzęce warknięcie. – Zaza, czy ja mam Ci te wy żelowane włosy wsadzić w dupę?!
- To nauczka, że nie kopie się mężczyzn w jaja. Na drugi raz będzie pamiętała, że mojego świętego penisa się nie tyka.
- Co najwyżej nabawi się rzeżączki – warknął poirytowany, przyciągając mnie do siebie. – Zamów coś do jedzenia, głody jestem. Cassie pewnie też, prawda? – spojrzał na mnie łagodniej.

Och?

Pokiwałam niepewnie głową, masując swoją pupę, by załagodzić ból.

- Zamówię pizzę – mówi Zayn, wychodząc ze swojego pokoju i chwile czeka przed nim, aż i my z niego wyjdziemy. Gdy i to robimy, mulat znika na parterze, zostawiając mnie sam na sam z blondynem. Jego twarz diametralnie się zmieniła. Spoważniała, a oczy stały się ciemne i przerażające.

Cholera, cholera, cholera! 

- Więc, teraz moja kolej na karanie, Cassie.




********************************

Więc, powoli akcja się rozkręca :D Very Bad Zayn i very so much bad Niall XD Fajny z nich taki duet, co nie? XD

Następny rozdział w środę, jeśli będą komy! :D



15 komentarzy
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Nowy rozdział!! :* <3

Komentujcie <3


Katie.

piątek, 5 września 2014

1.4

Niall’s P.O.V

Budząc się rano, poczułem jak tyłek Cassie pobudzał mojego penisa, co wychodziło mi tylko na nie korzyść. Najnormalniej w świecie mimo jej głośnych protestów, wszedłbym między jej nogi i wypieprzył, a miałem na to ogromną ochotę i z porannego bzykanka nie miałem zamiaru z niego rezygnować.

Nadal z zamkniętymi oczami, objąłem dłońmi biust Cassie, który normalnie pokochałem od razu, gdy ją zobaczyłem w barze Dereca. Była drobna, a jej cycki były zniewalające. I były moje, tak jak i ona. Spodobała mi się od samego początku. Jej ciało było idealne, które mogłem dotykać, całować i pieścić ile wlezie. Nie wiem dlaczego ona tak gwałtownie reagowała na mój dotyk, jeśli później tak czy siak szczytowała dla mnie wczoraj dwa razy.
Ścisnąłem piersi niebiesko włosej, przez co delikatnie się zawiła, lecz nadal nie obudziła. Przygryzłem dolną wargę zdesperowany i szczypnąłem jej oba sutki. Cassie jęknęła cicho, kręcąc swoimi biodrami i ja ledwo powstrzymałem się od stęknięcia, bo mój członek był już twardy jak kamień.

Czy zawsze byłem taki napalony? Owszem. Miałem najwięcej lasek ze wszystkich chłopaków, co wszystkich dziwiło. Do siedemnastego roku życia nie byłem lubiany przez dziewczyny i uważali mnie za geja. Szmaciarze, niech tym skurwysynom nie stają kutasy za te słowa!

- Niall… - Cassie delikatnie się zaszamotała, ale ja trzymałem ją w twardym uścisku. – Zostaw mnie – powiedziała sennie, powoli się rozbudzając. Musiałem działać szybko.
W jednej chwili wszedłem między jej nogi i przez kilka minut pieściłem ją mocno i szybko palcami. O dziwo jej twarz wykrzywiła się w przyjemności, której bym się po niej nie spodziewał. Jej wilgoć w krótkim czasie pokryła moje palce, które ślizgały mi się między jej udami. Cassie drżała w moim rękach, a gdy doszła, jęki wypełniły cały pokój. Uwielbiałem ten dźwięk, a gdy ona to robiła, na moją twarz wychodził uśmiech. Nawet jej wargi wygięły się w lekkim uśmieszku, o którym pewnie nie miała pojęcia. O dziwo, gdy próbowałem ją obrócić, głośno zakwiliła. Zdezorientowany od razu zacząłem szukać powodu, dlaczego tak się zachowywała.

Jakim ja debilem musiałem być, aby nie rozpiąć jej przez całą noc z kajdanek?! Może i byłem parszywym chujem, ale nigdy nie zapomniałem zdjąć tego dziewczynie!

- Przepraszam, Cassie, ja kompletnie… - zacząłem się tłumaczyć, a ona pokręciła głową ze słabym uśmiechem.

Że co?

- Derec często za karę przyczepiał mnie do swojego łóżka i… pieprzył mnie w usta, a potem zostawiał przypiętą – jej głos był cichy i chrapliwy. Widziałem, że wstyd było mówić jej, jak traktował ją Derec. Lecz wiedziałem, że było jej wstyd, gdy o tym mówiła, ale próbowała to ukryć. Ja zresztą lepszy od niego nie byłem. Cassie poznała dopiero moje jedno z tysiąca wcieleń. Odpiąłem dziewczynę zręcznie, która z jękiem zaczęła rozmasowywać swoje nadgarstki. Na chwilę dałem jej tą chwilę, by odpoczęła, ale potem nieustępliwie chwyciłem jej nogi, obwiązałem sobie wokół pasa, mimo tego, że kopała koślawo i wszedłem w nią głęboko, przez co krzyknęła z bólu.

- Mm… jesteś taka ciasna, uwielbiam takie – jęknąłem, pchając w nią mocno, a ona stękała z bólu, kręcąc biodrami. Zauważyłem jak w jej oczach majaczyły się łzy, ale powiekami je odganiała. Owszem, lubiłem gdy kobieta odbierała czystą przyjemność z seksu, ale byłem też chamskim dupkiem i liczyło się to, jak ja się też w tym wszystkim czuję.

A Cassie chciałem i zamierzałem ostro pieprzyć, bo sądząc po jej charakterku czułem, że ta znajomość będzie trudna. Lecz jednak coś w ciągu jednego wieczora się w niej zmieniło, bądź był to podstęp. Cassie leżała pode mną jak kłoda, trzymała się moich ramion, zaciskając nogi na moim pasie i sądząc po jej minie, czekała aż skończę, nie dopuszczając siebie do szczytowania. Zatrzymałem się na co wyraźnie odetchnęła i nawet nie próbowała tego ukryć.

- Masz dojść, rozumiesz? Inaczej będę Cię męczył przez resztę dnia – warknąłem w jej stronę. Ironicznie się zaśmiała.
- Pierdol się – syknęła, próbując się mnie pozbyć, ale wbijając jej ręce w kości biodrowe, powstrzymałem ją od tego pomysłu.
- Tak, będziemy się pierdolić – i uderzyłem biodrami w nią do samego końca. Cassie krzyknęła, co mnie jeszcze bardziej pobudziło do pracy. Pchałem w nią i pchałem, a mój orgazm był co raz bliżej. Spojrzałem na jej twarz. Nic nie wyrażała, ale w jaki sposób zaciskało się jej podbrzusze przy każdym moim ruchu, wiedziałem, że nie potrafiła być długo twarda. Pochyliłem się nad nią, łącząc nasze usta w desperackim, pełnym napięcia pocałunku i masując szybko jej łechtaczkę, pieprzyłem ją, o co sama się prosiła. Wiedziałem, że to ją zmiękczy. Jej usta zmieniły kształt w literę „o”, z których wypadały sapnięcia i jęki. W pokoju słychać było tylko nasze głośne oddychanie, jęki dziewczyny, szelest kołdry i odgłos uderzania się moich i jej bioder o siebie. – Dojdziesz jak grzeczna dziewczynka? – zapytałem ją, zwalniając, lecz uderzałem w nią mocno i do końca, w czuły punkt. Po trzech takich próbach Cassie wygięła się w łuk i zaciskając ręce na moich barkach i przygryzając dolną wargę, doszła, co również i ja w końcu wykonałem. Wycieńczony padłem na nią i ta od razu spróbowała mnie zrzucić ze swojego ciała. – Podobało się? – nie usłyszałem odpowiedzi. Szczypnąłem ją w obie brodawki, przez co zareagowała ponownym jękiem rozkoszy. – Podobało się? – ponowiłem pytanie. Pokiwała zamroczona głową. – Derec tak nie potrafił, co?
- On mnie nie przeleciał – szepnęła.
- Bo to zasrana ciota, która nie wie, czego chce. Taką dziewczynę jak ty to nawet nie wolno wypuszczać z łóżka.
- Co ty kurwa myślisz, że będą Twoją panienką na potrzeby? – spytała oniemiała.
- Tak, dokładnie tak – ścisnąłem jej pierś, nadal napawając się dotykiem jej jedwabnej skóry.
- To się grubo pomyliłeś! – powiedziała podniesionym głosem.
- Nie pyskuj mi! Ja sobie na takie coś nie pozwalam i w każdej chwili mogę Cię ukarać – ostrzegłem ją.
- Ukarać? Tobie się w jajcach poprzewracało? Jesteś pojebany! – ta dziewczyna doprowadzała mnie do szału! Czy ona nie potrafiła raz zamknąć tej jadaczki i być cicho?! Chwyciłem w rewanżu jej niebieskie włosy i pociągnąłem mocno. Cassie syknęła z bólu, patrząc na mnie z odrazą.
- Posłuchaj teraz uważnie : ja się z panienkami nie cackam. Jeśli zrobisz coś co mi się nie spodoba, wypieprzę Cię tak ostro, że nie usiądziesz na tym swoim dupsku przez okrągły tydzień, zrozumieliśmy się? – ponownie nie dostałem odpowiedzi. – Hm… Więc tak się bawią suki, tak? – szarpnąłem jej włosami jeszcze mocniej niż chwilę temu i tym razem krzyknęła. – Masz mi być posłuszna, tak jak i innym chłopakom. Teraz jesteś moja, co równa się z tym, że już nigdy nie wrócisz do tego skurwiela, a nawet broń boże możesz zapomnieć o opuszczaniu tego miejsca. Będziesz pod moją lub chłopaków stałą opieką i to się nie zmieni.
- Wiesz gdzie ja mam te Twoje posrane zasady? – prychnęła.
- Mam Ci pokazać, gdzie jest Twoje miejsce?! – wybuchłem. Cassie umilkła jakimś cudem, przygryzając dolną wargę. – Nareszcie się zamknęłaś. Próbuję być dla Ciebie miły i nie dość surowy, a ty mnie…
- Nie wiedziałam, że z taką sympatią traktujesz każdą dziewczynę – parsknęła.
- Chcesz żebym obił tą Twoją twarzyczkę? – zapytałem ją, klepiąc ją lekko po policzku.
- To jestem ciekawa gdzie będziesz pchał tego swojego kutasa.
- Jak nie w Twoje krocze, to w Twoje usta, skarbie – puściłem jej oczko.
- Jesteś skurwysynem, wiesz?
- Zobaczymy czy nazwiesz mnie skurwysynem po tym, jak nie dam Ci śniadania i zamknę Cię na cały dzień w piwnicy lub… poproszę chłopaków by się Tobą zajęli.
- Nie będę waszą dziwką.
- To wyłącznie zależy od Ciebie, niebiesko włosa cycatko – cmoknąłem ją w policzek i wstałem, nakładając na siebie dresy i zostawiłem ją nagą w łóżku. Nawet się nie zakrywała, więc grzechem by było nie popatrzeć sobie na tak piękną kobietę. Miałem ich wiele, ale ona była zdecydowanie najzgrabniejsza i niewytresowana, jeszcze. Wczoraj zaledwie dziewica, a dzisiaj już zupełnie inna osoba, choć tak samo pyskata, co zamierzałem zmienić w przyszłości. Wiedziałem lecz, że była już moja, inne mogły spierdalać. – A propos wczoraj kupiłaś sobie ładną bieliznę i mam nadzieję, że ją dzisiaj dla mnie założysz. Uwielbiam dużo koronki i masz ją nosić ciągle, bez wyjątku. Nasz kamerdyner dzisiaj ma Ci kupić kilka przydatnych Ci ubrań…
- Kamerdyner? – zapytała ze zdziwieniem.
- Tak, bo poniekąd… z chłopakami jesteśmy miliarderami – uśmiecham się dumnie. – Więc nieźle trafiłaś.
- Nie trafiłam, jestem tu z nie swojej woli – zaoponowała, a ja uciszyłem ją gestem dłoni.
- I będziesz tu przez bardzo długi czas, kochana – przeczesałem swoje włosy palcami i jeszcze raz przyjrzałem się dziewczynie. – Masz takie piękne ciało… Które muszę teraz opuścić – westchnąłem zdesperowany, ale potem sobie coś uświadomiłem. Nie mogłem jej zostawić nawet samej na chwilę. W każdej chwili mogła mi i chłopakom spierdolić, a raz już to zrobiła, raniąc przy tym krocze mojego bro. – Zmieniam zdanie. Ubieraj się i idziemy na śniadanie.
- Nie przebiorę się przy Tobie – powiedziała pewnie.
- Rusz te dupsko i zakładaj tą bieliznę – podszedłem do szafki, gdzie leżały zakupy dziewczyny i po obejrzeniu dokładnie każdego zestawu, rzuciłem w jej stronę najbardziej wyzywając, z czerwonej koronki bieliznę i swoją za dużą białą koszulkę. Dziewczyna kręcąc oczami i lekko skrępowana, pod moim czujnym okiem założyła stanik i figi, które bardzo mi się podobały. I te jej piersi w tym staniku… Cholera, czyżbym się uzależnił od jej jędrnych cycków? – Chodź do mnie – rozkazałem jej. Ona wzdychając, z niechęcią stanęła przede mną. Dłońmi dotknąłem jej opalonego ciała, muskając palcami jej kości biodrowe, które lekko wystawały. Musiałem to zmienić. Cassie była dla mnie zbyt chuda, potrzebowałem do swoich zabaw postawnych kobiet. Nie, nie lubiłem grubych kobiet, ale po prostu dla mnie dziewczyna powinna mieć i uda i cycka z dupą. Musiałem mieć co macać i bawić się nimi. – Wiesz, jak bardzo piękne masz ciało?
- Jest okropne – przyznała bez mrugnięcia oka, a ja prychnąłem. Typowa kwestia kobiety.
- Masz ciało idealne… Nie robiłbym nic innego, niż pieprzenie Cię na sto różnych sposobów – mówię, ściskając jej biust. Po twarzy Cassie przebiegł cień rozkoszy, na co wyszczerzyłem się trochę. – Lubisz, gdy Ci tak robię? Gdy obmacuję Twoje cycki? – zrobiłem to ponownie i Cassie cicho jęknęła, patrząc na mnie z lekko rozpartymi wargami. – Dzisiaj wieczorem wprowadzimy do naszego życia seksualnego kilka nowości, za którymi będziesz płakać z radości.
- Jesteś tego taki pewny? – spytała, unosząc brew.

- Ja to wiem. 



***************************

Więc o to nowy rozdział! :D PRZEPRASZAM WAS ZA SWOJĄ DŁUGĄ NIEOBECNOŚĆ ( PIĘCIODNIOWĄ XD ) ALE ZACZĘŁA SIĘ SZKOŁA I Z MOIM PISANIEM BYŁO CIĘŻKO!

I w tej sprawie info xD Kto czytał nowy rozdział na COD wie, że rozdziały będą pojawiały się dwa lub góra trzy razy w tygodniu! Kochani, jestem w 3 gimnazjum, mam testy, olimpiadę z historii i w dodatku trzy treningi tygodniowo xD Minął dopiero tydzień, a już mam dosyć xD Więc, proszę, zrozumcie mnie :D <3



12 komentarzy
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Nowy rozdział!! :* <3

Komentujcie <3

Katie.

poniedziałek, 1 września 2014

1.3

- Pobudka! – z krainy snu wyrwał mnie głośny wrzask, na dźwięk którego gwałtownie otworzyłam oczy. Przede mną ukazała się poważna twarz blondyna, który był pół nagi, a na dolnej partii jego ciało, wisiały luźne, szare dresy. Jego wielkość mięśni mnie zadziwiła. Na początku wydawał mi się chuderlakiem, z żebrami na wierzchu zamiast kaloryfera, ale mój umysł się pomylił. Wyglądał obłędnie. Wtedy również zdałam sobie sprawę, że leżałam na dużym, miękkim łóżku, w przygaszonym i obcym mi pokoju, okryta do połowy kołdrą i bez ubrań, co mnie najbardziej zaniepokoiło.
- Gdzie są moje ubrania? – zapytałam, zakrywając się resztą nakrycia. – Gdzie ja w ogóle jestem?
- To nie jest czas na pytania – stwierdził, wchodząc na łóżka. O cholera.
- Nie! – ożywiłam się raptownie, rozbudzając kompletnie. – Nie, zostaw mnie!
- Uwierz mi, że za kilka minut nie będziesz chciała mnie zostawić… - odparł, zdzierając ze mnie kołdrę, ukazując mu moje prawie nagie ciało. Automatycznie zasłoniłam się rękoma, a on je stanowczo chwycił i przeniósł ponad moją głowę. – Jak masz na imię, dziewczyno, o tak apetycznym biuście?
- Obchodzi Cię to? – prychnęłam, próbując się mu wyrwać. Na marne.
- Tak, bo będziesz moja – powiedział, a ja nie mogąc się powstrzymać, głośno zaśmiałam.
- Dobre sobie! Co najwyżej możesz mnie cmoknąć w dupę! – fuknęłam. Blondyn zacisnął usta w wąską linię i siadł na moich biodrach, po części unieruchamiając.
- Sama sobie pogarszasz sytuację, w której się znajdujesz. Pozbędziemy się tego Twoje dziewictwa i potem będzie prawdziwa zabawa.
- Pieprz się! – krzyknęłam, wierzgając się lekko. Chłopak pochylił się nade mną tak, że jego usta były bardzo blisko moich.
- Z przyjemnością – mruknął, uśmiechając się złośliwie i szeroko. Otworzyłam szerzej oczy, wiedząc, że tym razem nie wywinę się. Za chwilę miałam stracić dziewictwo z jakimś blond dupkiem, który, sądząc po jego minie, nie będzie szedł ze mną na żadne ustępstwa. Byłam w pozycji przegranej. Nie miałam szans od początku.
- Zostaw mnie… Proszę… - błagałam, będąc na granicy płaczu. Spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Dlaczego tak bardzo boisz się pierwszego razu? To będzie bolało tylko przez moment…
- Tu nie chodzi o ból! – zaszlochałam, próbując wyrwać swoje ręce. Jednak on nieugięty mnie powstrzymywał.
- To o co?! – fuknął, podnosząc ton swojego głosu, przez co zadrżałam.
- Nie Twoja zasrana sprawa! – splunęłam i wykorzystałam do końca jego cierpliwość. Blondyn zwinnie i szybko wyjął coś z komody, stojącej tuż obok łóżka, lecz mimo słabego światła i tak rozpoznałam co to jest. Derec często pokazywał mi swoje gadżety erotyczne, bo go na maxa kręciły. Lubił krępować dziewczyny i bawić się nimi, ale o innych zabawkach nie wolałam wspominać… W dłoni chłopaka zagrzechotały dwie pary kajdanek. Jedną z nich bez oporów założył na moje nadgarstki, a drugimi spiął te pierwsze i przyczepił do metalowej ramy łóżka. Jęknęłam z bólu, gdy kajdanki wbiły mi się w skórę i ją obtarły.
- Czemu ty musisz być taka uparta? – usta blondyna znalazły tuż przy moich, cmokają kącik ust. – Już miałem odpuścić, widząc jak mnie błagasz, ale teraz… Będziesz błagała o to, bym Cię ostro pieprzył – pod koniec warcząc, złączył nasze usta w długim i gorącym pocałunku. Jego wargi chłonęły mnie w całości, dominując nade mną i nie pozwalając nawet na odzew. Jego gorący oddech owiewał moją twarz, a mi nie pozostało nic innego, niż czekanie na feralny finał. Lecz ten pocałunek mi się… spodobał. To nie były te całusy, którymi obdarowywałam klientów Dereca, ten był o wiele bardziej pewny, seksowny i aż prosił się o to, by go wznowić i odwzajemnić z podwojoną siłą. Z jękiem rozkoszy, dołączyłam do jego gry swoje usta, ruszając miednicą, choć tego nie chciałam! Naprawdę! To samo ze wychodziło, bez mojej zgody! Moje ciało krzyczało, przeżywało dzikie chwile, a umysł nie pozwalał dopuścić do siebie żadnych przyjemnych bodźców z tej pieszczoty. Więc tak jak podpowiadała mi mój umysł, zesztywniałam, zamykając usta, powstrzymując Nialla od dalszych działań. Chłopak spojrzał na mnie srogo.
- Nie próbuj nawet ze mną pogrywać – syknął, wdzierając się między moje uda i zawisnął nade mną. – Zdradź mi swoje imię, inaczej potraktuję Cię gorzej, niż mam to w planach – rozkazał, a ja olałam jego prośbę i Niall zrobił coś, czego bym się w ogóle nie spodziewała. Zdarł ze mnie dolną bieliznę i bez żadnej zapowiedzi, wbił w moją kobiecość dwa palce. Krzyknęłam głośno, próbując się mu wyrwać i nie dać się zdekoncentrować. Tak jak Derec wspomniał poprzedniego wieczoru temu pieprzonym klientowi, mój już chyba były szef zabawiał się ze mną, licząc potem na ostry seks. Podobało mi się to, bo robił to delikatnie, a Niall robił to ostro i mocno, by wydusić ode mnie odpowiedź. – Jak się nazywasz? – zapytał, wpychając swoje palce jeszcze głębiej.
- Cassie! – krzyknęłam, poddając się. Niall uśmiechnął się zwycięsko, ale do swoich ruchów dołączył kolejny palec. Jęknęłam głośno, szarpiąc rękoma, nie zważając na ból. Chciałam tylko, by skończył. – Zostaw mnie!
- Jesteś taka ciasna… i faktycznie dziewica – powiedział skonsternowany, w końcu wyjmując ze mnie swoje palce, które następnie przeniósł na łechtaczkę.
- Nie, proszę… - zaszamotałam się. Nienawidziłam go. Dlaczego nie mógł zostawić mnie w spokoju? Do czego miał mnie jeszcze zmusić ten chłopak, abym była mu posłuszna?
- Jesteś inna, wiesz? – Niall popatrzył na mnie z zaciekawieniem w oczach, wykonując okrężne ruchy swoim palcem i mimo woli, poczułam ucisk w podbrzuszu, którego nie dało się ukryć. – Każda dziewczyna na Twoim miejscu by dała sobie spokój i pozwoliłaby bym się nią zajął.
- Nie jestem taka – jęknęłam, będąc co raz bardziej wilgotna… tam, co mi się nie podobało.
- Ach, tak? – Niall również to zauważył i moją wilgoć rozprowadził po całej kobiecości. Zachłysnęłam się powietrzem, przymykając oczy. – To Twój pierwszy raz, Cassie. Chcę byś czuła się dobrze.
- To dlaczego nie zostawisz mnie i mojego dziewictwa w spokoju? – zapytałam go, czując coś… dużego i powoli nadchodziło.
- Bo Cię pragnę – mruknął, obdarowując moją twarz muśnięciami ust. – Chcę dotykać te Twoje piersi i tyłek, patrzeć jak dochodzisz i krzyczysz moje imię.
- Możesz sobie pomarzyć – warknęłam, próbując powstrzymać swój nadchodzący orgazm, ale nim zdążyłam zareagować, moje ciało przejęły dzikie spazmy, a głośne krzyki same wylatywały z moich ust.
- Czyżby? – Niall ponownie uśmiechnął się zwycięsko, a jego ręka opuściła moje dolne partie i z pomocą drugiej rozpięły mój stanik i go zdjęły. Wygłodniały wzrok chłopaka był uradowany widokiem, jaki miał przed sobą. Jego twarz znalazła się niżej, a usta zamknęły się wokół prawego sutka, gdy lewą dłonią dbał o drugą pierś. Jęknęłam po raz kolejny tego wieczoru, wyginając się pod nim w łuk. – Podobają mi się te Twoje cycki… chyba tak łatwo ich nie opuszczę, czyli ty też musisz zostać, Cassie…
- Niall, proszę… - sapnęłam. Co się ze mną działo? Dlaczego mu na to pozwalałam? Czemu mu na to moje ciało pozwalało i co gorsza, bardzo podobało?
- O co prosisz, Cassie? – spytał niskim, namiętnym głosem, podnosząc swoje usta z powrotem do moich warg. On wiedział o co proszę, palant jeden! Droczył się ze mną. – Dam Ci wszystko, czego zapragniesz, lecz odpowiedz mi na pytanie.

Nie mogłam. To było złe i nie odpowiednie! Nie mogłam się mu oddać! Mój pierwszy chłopak miał być troskliwy, słodki, delikatny i dbałby o mnie jak o najważniejszą rzecz w życiu.
Ale mi chyba nie były pisanie książęta z bajek, tylko napaleni alfonsi.

- Wiesz, czego chcę… - wyszeptałam ledwo słyszalnie. Nie chciałam tego, ale wiedziałam po co Niall tu przyszedł i zamierzał to dostać.
- Czego? – dopytywał dalej, uśmiechając się jeszcze bardziej złośliwie.
- Ciebie – i spojrzałam pierwszy raz w jego oczy. Były tak niebieskie i porażające, że wszelki strach umknął ze mnie, co bardzo mnie zaskoczyło za marginesem i pragnęłam by mnie dotknął w czuły, nie brutalny sposób.
- Nie tak równie mocno, jak ja Ciebie – warknął podniecony, pozbywając się swoich dresów w mgnieniu oka, pod którymi nic nie miał i znalazł się między mną, nagi. Nie odważyłam się spojrzeć w dół i ocenić jego… wielkość, bo nie miałam już na to psychicznej siły. Nie po tym, co się zdarzyło w ostatnich 24 godzinach. – Mam nadzieję, że bierzesz tabletki antykoncepcyjne, prawda? – pokiwałam głową. Derec kazał mi je brać, gdyż… nie wiem, ale przez debila z rozmiaru 34 przeistoczyłam się w 38, niech się smaży sukinsyn w piekle! – To dobrze, bo nie lubię gumek, a chcę czuć wszystko – Niall chwycił brutalnie moje nogi i owinął je sobie wokół pasa, następnie nadstawiając się przed moje mokre wejście. Nim wykonał jakikolwiek ruch, obejrzał mnie dokładnie, mrucząc z aprobatą. – Te Twoje kształty są godne podziwu… i te piersi… - Niall obdarował je mokrymi pocałunkami i ale to naprawdę powoli, zawitał w moim wnętrzu. Jęknęłam z bólu czując, jak jego członek rozpiera mnie na boki w nieprzyjemny sposób. – Jezu, jesteś taka ciasna… – sapnął Niall, jednym ruchem bioder wnikając we mnie cały, zabierając mi moje dziewictwo w mgnieniu oka, a moja twarz wykrzywiła się w grymasie, a z warg uciekały głośne stękania. – Boli? – blondyn popatrzył na mnie z… troską? Nie, on i troska nie pasowały do siebie. Skinęłam głową na tak i cicho krzyknęłam, gdy się we mnie poruszył. Te uczucie… było okropne. Każda dziewczyna przechodzi swój pierwszy raz inaczej, jedna lżej, druga boleśniej, tak jak ja. Lecz co ja mogłam więcej powiedzieć? Pierwszy raz uprawiałam seks, co było bardziej nierealne, niż to, że Derec zaliczy pięcioosobową grupę napalonych fanek BDSM. - Mogę się poruszyć? Jestem twardy jak żelazny pręt i chcę się tego uczucia szybko pozbyć – no tak, no jak to Niall, człowiek psychol mógł się martwić o mnie i o to jak czułam się w tej chwili?
- Niall, nnie… - zaczęłam, lecz jego seria ostrych i głębokich pchnięć sprowadziła mnie na planetę bólu. Ścisnęłam rękoma prześcieradło, na którym leżeliśmy, a zębami przygryzłam dolną wargę, prawie raniąc ją do krwi. Niall poruszał się wymagająco, dokładnie i nieustępliwie. Słyszałam jego głośny oddech, wymieszany z jękami i siebie, jęczącą z cierpienia.
- Rozluźnij się, będzie lepiej – wychrypiał, pochylając się i całując gorąco, by odwrócić moją uwagę od tego wszystkiego. Tym razem zaangażowałam się w pocałunek, nie skupiając się na członku Nialla, a na jego namiętnych wargach. Mocno chwyciłam opalone i wytatuowane ramiona chłopaka i przyciągnęłam go do siebie jeszcze bliżej. – Czujesz coś, Cassie? Bo jak tak i zaraz dojdę… o cholera! – zaklął, wdzierając się językiem do moich ust i badając nim podniebienie. Nic nie czułam. Mogłam się spodziewać tego, że podczas swojej pierwszej „penetracji” nie doznam orgazmu, ale nim on był bliżej końca, to moje podbrzusze w dziwny i przyjemny sposób zaczęło się zaciskać, a moja kobiecość wrzeć. – Mmm, znowu robisz się ciasna… wiedziałem, że będziesz w tym dobra – powiedział z desperacją w głosie, niemal waląc biodrami o moje, wykonując ruchy pełne frustracji. Jęcząc głośno, drapałam jego plecy tak mocno, żeby zostały na nich rany i jednocześnie walczyłam o dominację w naszym pocałunku. W pewnym momencie coś uderzyło we mnie ogromną falą. Oderwałam się od chłopaka z otwartymi ustami i krzycząc z przyjemności. – Tak, właśnie tak, maleńka… - pochwalił mnie Niall z uśmiechem i wszedł we mnie jeszcze dwa razy i on dobił do szczytu. Zamknęłam oczy, próbując ponownie oddychać miarowo i ogarnąć te swoje oszalałe serce. – I było aż tak źle? – spytał mnie, a ja byłam zbyt zmęczona by odpowiedzieć na jego pytanie. – Po Twojej minie mogę wszystko wyczytać – Niall parsknął śmiechem, wychodząc ze mnie i położył tuż obok.

Och, nie mógłbyś mnie zostawić w spokoju, palancie?

- Zostajesz? – zapytałam cicho, na co pokiwał głową.
- Nigdy tego nie robię, więc możesz czuć się zaszczycona – odparł.
- Tak, tak właśnie się na pewno czuję – wywróciłam oczami, okrywając się kołdrą i odsunęłam się od blondyna tak, że prawie spadałam z łóżka.
- Ej, po co ten dystans? – ręka Nialla owinęła się wokół mojego pasa i przyciągnęła do siebie. Przylegałam do niego tyłem, przez co czułam napierającą ponownie erekcję chłopaka na swoim tyłku. – Teraz śpij.

Tak, niech sam sobie śpi z podnieconym kutasem na tyłku!




*****************************

No to pierwszy raz Cassie w końcu nadszedł :D To było do przewidzenia :D 

Następny rozdział w środę po południu, gdyż zaczęła się szkoła ://



11 komentarzy
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Nowy rozdział!! :* <3

Komentujcie <3


K.