niedziela, 25 stycznia 2015

1.28

Obudziłam się wtulona w klatkę piersiową Niall’a i okryta szczelnie ciepłym kocem po samą brodę. Po tym, jak lekka ciemność panowała za oknem stwierdziłam, że zbliżała się siódma. Ziewnęłam cicho i zacisnęłam mocniej powieki, mając nadzieję, że jeszcze będę mogła zasnąć. Jednak nie minęła minuta i poczułam jego pełne wargi na swojej twarzy. Nie mogłam powstrzymać małego uśmiechu, który formował mi się na twarzy. Wtuliłam się w niego bardziej i spojrzałam na twarz kątem oka.
- Dzień dobry – szepnęłam.
- Dzień dobry, maleńka – wymruczał, muskając czubek nosa ustami. – Więc, czeka nas kolejny nudny dzień?
- Przy Tobie nigdy się nie nudzę – Niall uśmiechnął się szelmowsko i jego dłoń zaczęła zsuwać się po moim brzuchu. Zesztywniałam i czuję, jak moje policzki oblewają się rumieńcem. – Ale chcę pospać, bo tej nocy sen nie dał mi dany – jego uśmiech się powiększa na wspominkę z poprzedniego wieczoru.
- Orgazm na dobranoc, Panno Anderwood – z niechęcią wycofał swoją dłoń i położył ją na moim pośladku.
- Kiedy wrócimy do Rezydencji? – spytałam z nadzieją.
- W najbliższym czasie musimy o tym zapomnieć – westchnął. – Ludzie Dereca na pewno gdzieś już na nas czekają. Nie mogę narażać Twojego życia…
- A chłopacy mogą? – robi mi się smutno na myśl, że któryś z nich mógłby zginąć z mojego powodu. Moje wyrzuty sumienia nie miałyby końca.
- Chłopacy robią to na co dzień, są przyzwyczajeni do tego rodzaju akcji – ponownie westchnął. – Chciałbym z Tobą gdzieś wyjechać. Na krótkie wakacje, z dala od tego całego gówna.
- Reszta Cię potrzebuje.
- A ja potrzebuje Ciebie – powiedział niemal od razu. Moje serce zabiło mocniej. – Kocham Cię i jesteś dla mnie zbyt ważna, bym mógł Cię stracić.
- Po dwóch miesiącach znajomości? – wtedy sobie zdałam sobie sprawę, że minęły tylko dwa miesiące. To nie wiele czasu. Jak to się stało, że po tak szybkim czasie zakochaliśmy się w sobie?
- Od samego początku nie była to zwykła znajomość – pokręcił głową.
- Nienawidziłam Cię – parsknęłam śmiechem.
- Nie podobało mi się to – przyznał. – Chociaż sam… nie wykazałem się dobrymi manierami – dodał ciszej, oczywiście mając na myśli wielokrotne pobicie mnie.
- Zmieniłeś się – stwierdziłam cicho, przymykając oczy.
- Tylko dla Ciebie – uśmiechnął się lekko.
- Za to Cię właśnie kocham – pocałowałam go soczyście, lecz krótko. Choćby moment wystarczył mi, bym mogła się nim całkowicie nacieszyć i nasycić.
- A myślałem, że za zajebiście ostry seks i dużego penisa – zaśmialiśmy się głośno, a Niall mnie ponownie pocałował, tym razem głębiej, wolniej i dokładnie. Objął moją twarz dłońmi, a swój ciężar ciała przeniósł na mnie. Objęłam nogami jego biodra, a one napierały na mnie. Jak on to robił, że zawsze przez jego dotyk robiłam się twarda i podniecona? Nie mogłam tego pojąć. Nigdy żaden mężczyzna nie doprowadzał mnie do tego stanu. Do czynienia miałam z wieloma, lecz tylko jemu pozwoliłam się dotknąć. Choć i zrobiłby to bez mojej zgody. Wiedział, że go pragnę tak samo mocno, jak on mnie.
- Wyjedźmy po tym wszystkim, maleńka – wyszeptał z lekką zadyszką, zachłannie pożerając moją szyje. Jęknęłam cicho, unosząc mimo woli swoje zdradzieckie biodra ku górze, by ocierać się o jego kolosalnego penisa. Spanie nago ma swoje zalety. Przy Niall’u za pewne już nigdy nie zasnę choćby w majtkach. – Pragnę Cię mieć tylko dla siebie – kontynuował, gryząc mały kawałek mojej skóry tuż nad obojczykiem, a dłońmi ugniatał moje piersi, przyjemnie wyciągając i rolując sutki palcami. Sapnęłam ochryple, przygryzając dolną wargę i w skupieniu go obserwując. – Tylko my i ja… Sami – mruknął, odgarniając kołdrę z mojego ciała. Uśmiechnęłam się na widok jego pełnej pożądania miny. – Będę mógł pieścić Cię całymi godzinami, dotykać Twoje pełne piersi i ssać te soczyście różowe sutki – zarumieniłam się na dźwięk tych erotycznych słów. Seksowna gadka na rozpoczęcie całej zabawy?
 
O tak.

Moja wewnętrzna bogini nabrała piany w usta i krzyczała głośno „bierz mnie, Horan!”. Również miałam na to ogromną ochotę. Boże, potrzebowałam go w sobie. Cała drżałam z podniecenia.
 
- Niall… - wyjęczałam z rozkoszy, wyginając się pod nim z ekstazy.
- Co maleńka? Powiedz mi – warknął, muskając moje piersi delikatnymi pocałunkami i od razu przeniósł się na brzuch, czubkiem języka zakreślając gwiezdną drogę, wprost na mój wzgórek.
- Och, dotknij mnie! – cicho krzyknęłam, podpierając się na łokciach, by mieć jak najlepszy widok na małe i urzekające przedstawienie Niall’a. Blondyn zaśmiał się, a ten dźwięk mocno odbił się w mojej kobiecości.
- Nie mogę Ci tego odmówić – posłał mi ciepły i diabelnie seksowny uśmiech wchodząc w między moje nogi. Dłonie położył na wnętrzu obu ud i rozszerzył je tak mocno, że czułam lekkie skurcze w mięśniach. Syknęłam cicho zmniejszając rozkrok. Niall spojrzał na mnie zaciekawiony. – Czyżby Pani spadła forma?
- Nie jestem gimnastyczką – parsknęłam śmiechem, wplatając palce prawej dłoni w jego blond włosy.
- Zaczniesz być – syknął i przyssał się ostro do mojej łechtaczki.
- O mój Boże! – krzyknęłam, zachłystując się powietrzem. Przyjemność była znacznie większa w pozycji, w której się znajdowałam. Niall dyskretnie ( lub i nie ), powoli rozszerzał moje nogi i masował bolące mięśnie. To również było miłe uczucie, ale nic nie przebije owalnych i dużych ruchów języka Niall’a. Bawił się z moją łechtaczką powoli i drażniąco. Doprowadzało mnie to do szału, a szczególnie niemożność poruszenia się, bo moje biodra były mocno trzymane przez jego silne dłonie. Orgazm zbliżał się zdecydowanie za szybko, lecz mocno i czułam to w swoim podbrzuszu.
- Masz nie dochodzić -  powiedział niskim głosem, który spowodował, że moja wilgotność nasiliła się jeszcze bardziej. Jęknęłam z politowaniem, robiąc wszystko by powstrzymać skurcze zbliżającego się szczytu. Niall zauważając, że powoli nie spełniam jego prośby, przerywa pieszczenie. Jęknęłam protestująco. – Spokojnie maleńka, nie raz Cię jeszcze tam splądruje – uśmiechnął się dziko, a ja głęboko zarumieniłam. – Cassie się mnie wstydzi? – wydymał smutno wargi, a ja nie mogąc się powstrzymać, wybuchłam śmiechem. – Jestem zabawny?
- Taak – mówię rozbawiona, stykając nasze usta ze sobą. Całowaliśmy się chwilę, potem Niall zakończył nasz pocałunek zdecydowanie zbyt szybko.
- Chciałbym zrobić z Tobą coś… nowego – odparł, a jego oczy w tajemniczy sposób rozbłysły. Zrobiłam się podejrzliwa.
- Jeśli znowu chcesz mnie do cholery związać tak jak ostatnio…
- Nie, tym razem nie to – przerwał mi z głupim uśmiechem. – Rżnięcie analne, coś Ci to mówi?
- Och – przełykam głośno ślinę, patrząc na niego nieufnie.
- Och – naśladuje mnie, a ja pokazuję mu język w złości. – Zadziora? Zobaczymy jak będzie za chwilę.
 
O cholera!
 
- Do tego nie potrzeba jakiś tam nawilżaczy? Bo stosunki analne są niby dosyć bolesne – mówię speszona. Nie takie rzeczy słyszałam o seksie analnym od dziewczyn Derec’a. Inne to uwielbiały, ale zdecydowana większość – omijała to szerokim łukiem.
- Maleńka, jesteś mokrzuteńka, nawilżacze nie będą nam potrzebne – na dowód swoich słów zatapia we mnie dwa palce na co jęczę z rozkoszą i wilgoć rozprowadza po moim tylnym otworze. Spinam się machinalnie. – Spokojnie. Anal może być przyjemny, jeśli oboje nie będziemy zestresowani. Zresztą… ze mną problemu nie będzie – uśmiecha się szeroko, ocierając o moje biodro nabrzmiałym członkiem. Wzdycham podniecona, próbując nakierować na niego swoje biodra, lecz Niall to zauważa i unieruchamia mnie. – O nie nie, tak się nie bawimy – po tych słowach mocno wbijając palce w moje kości biodrowe podnosi mnie i ustawia w pozycji klęczącej, z nogami szeroko rozstawionymi jak u żaby. – Wszystko prezentuje się… należycie – stwierdza i poprawia moją pozycję w efekcie czego moja twarz jest wgnieciona niemalże w poduszkę, a tyłek mam wysoko podniesiony, idealnie skierowany ku niemu i jego słodkim torturom. – Myśl, że mam wejść w Twój tyłeczek kochanie… jest obłędna – wyczuwam, że uśmiecha się szelmowsko i zadziornie, a chwilę później jego penis tkwi głęboko w mojej kobiecości. Jęczę głośno pierwszy raz czując tak intensywne uczucie. – Tak… Pani jest bardzo wilgotna i gotowa – Niall wyszedł ze mnie i po sekundzie czułam jak jego śliski penis krąży przed moim drugim, nigdy wcześniej nie tykanym wejściem. Mój oddech przyśpieszył. – Gotowa? – z lekkim opóźnieniem pokiwałam głową i wtuliłam plecami w jego klatkę piersiową. Niall obejmuje mnie lewą ręką w pasie i naciska na mnie. Stęknęłam, gdy jego główka z trudem znalazła się we mnie. Pieczenie. To nie było fajne! – Kurwa, taka ciasna – warknął, całując mnie w kark. – Idziemy dalej? – wyszeptałam ciche „tak” i Niall zagłębił się we mnie trochę. Poczułam, jak łzy cisnął mi się do oczu przez ból spowodowany nową, dosyć niewygodną pozycją. Czułam się tak, jakby ktoś coś na siłę we mnie wpychał. Piekło jak cholera i to wzmagało się z każdym ruchem bioder blondyna. – Boli? – spytał ze słyszalną troską w głosie.
- Trochę – skłamałam mrugając szybko, by żadna z łez nie opuściła mojego oka.
- Mogę się ruszyć? – ponownie zapytał.
- Tak – mruknęłam, zaciskając mocno palce na białych poduszkach przed sobą.
- Rozluźnij swoje mięśnie, myśl o czymś przyjemnym – zaproponował. Zamknęłam oczy i zrobiłam tak jak kazał. Nie szukałam długo rzeczy, która pomogłaby mi się „rozluźnić przed analnym rżnięciem” : usta Niall’a pieszczące mnie. Przywołałam do swojej głowy obraz jego pomiędzy moimi nogami z głową tkwiącą w zwieńczeniu moich ud. Przypominam sobie, jak jego język dokładnie mnie bada, pieszcząc każdy zakamarek mojej kobiecości, mocno ssąc łechtaczkę do czerwoności. Na samo wspomnienie tego robię się jeszcze bardziej mokra i jęczę cicho pod nosem wypychając biodra ku Niall’owi. – Och, maleńka, tak… - syknął podniecony, wchodząc we mnie do samego końca. Tym razem nie poczułam bólu, a wszechogarniającą przyjemność. Niall powoli porusza biodrami z początku ciężko we mnie wchodząc i wychodząc. Z całych sił starałam się rozluźnić i chyba mi to wychodziło, gdyż jego pchnięcia stawały się co raz bardziej dokładne i płynne. – Będziesz szczytować w ten sposób, skarbie? – zapytał z trudem, gdyż jego oddech był co raz głośniejsza i sapliwy i przyśpiesza. Jęknęłam głośno, na co Niall wydał z siebie tak seksowny i erotyczny dźwięk, że wszystkie doznania się zwiększyły i wzmocniły. Stękam i jęczę w poduszkę wychodząc mu swoimi biodrami na przód. Po kilku takich próbach złapaliśmy wspólny rytm i przerodziło się to wszystko w prawdziwe analne rżnięcie. Ledwo mogłam nadążyć z oddychaniem. Jego biodra odbijały się od moich z głośnym plaskiem, co rusz przyśpieszając i prowadząc nas obojga na sam szczyt spełnienia.
- Niall! – jęczę, gdy na moje ciało zaczyna napierać coś potężnego. Niall zaczął pchać jeszcze mocniej, a ja nie wytrzymałam i doszłam z głośnym krzykiem, niemal płacząc z ogromnej rozkoszy. Czułam wszystko. Już teraz wiedziałam, o co było tyle szumu. Rżnięcie analne było od tamtego momentu moim ulubionym.
- Kurwa, maleńka – drżący głos Niall’a doszedł do mych uszu i chwilę później poczułam jak szczytuje, a moje ciało znowu atakuje ciepło i jakimś cudem osiągam drugi orgazm – o wiele mocniejszy niż poprzedni. Nie mam siły nawet choćby krzyknąć. Wiję się pod nim, nie czując swojej dolnej partii ciała. – Jesteś moją pierwszą kochanie – mruknął do mnie Horan, delikatnie ze mnie wychodząc i pomógł mi położyć się na kołdrze.
- Co? – spytałam niskim głosem, głęboko oddychając jak po przebiegnięciu maratonu. Oboje byliśmy cali czerwoni, spoceni i zdyszani. Lecz widok takiego Niall’a powalał na kolana.
- Jesteś moją pierwszą, której dobrałem się do tyłka – uśmiecha się zadziornie, a ja się zdziwiłam.
- Nie robiłeś tego wcześnie? – pokręcił głową. – Musiałeś się naoglądać masy pornosów, by zrobić to tak… cholera, tak zajebiście – Niall się zaśmiał z moich słów.
- Zero nudy przy mnie, maleńka – Niall pochylił się i złożył na moich ustach czuły i mokry pocałunek. – Jak się czujesz?
- Tak, jakby ktoś dogłębnie mnie spenetrował w tyłek – stęknęłam, a Niall zaśmiał się jeszcze głośniej.
- Teraz będziemy robić to o wiele częściej – uśmiechnęłam się lekko. – Widzę, że się spodobało.
- Gdybym miała siłę podnieść swój tyłek, zrobiłabym to jeszcze raz – przyznałam bez ogródek.
- Ale i tak nic nie przebije uczucia, gdy wchodzę w Twoją małą kicię, Cassie – mruknął, a jego ton głosu spowodował, że ponownie poczułam skurcze w brzuchu. Cholera jasna, co się dzieje z tym moim pieprzonym ciałem, gdy on jest w pobliżu?! – I ten widok, gdy rozciąga się wokół mojego…
- Przestań – przerywam mu, chcąc uniknąć ponownego podniecenia.
- Dlaczego? I tak wiem, że jesteś dla mnie mokra – jego dłoń zaczęła zjeżdżać po moim udzie i na chwilę zniknęła między nimi, a palcami przebiegł po wierzchu mojej kobiecości. – Cholernie mokra. Chyba trzeba coś z tym zrobić?
- Niall… - westchnęłam i w tym momencie wiedziałam, że przegrałam.
 
Tak jak w każdym starciu z nim. 


*************************************
Kolejny rozdział pełen erotyzmu! Spokojnie, to już nie długo się skończy i poleci dużo krwi :D :D Wiem, że to uwielbiacie, oj wieeem :D :3
 
31 komentarzy = NOWY ROZDZIAŁ!! :* <3
 
 
 
Komentujcie <3
 
 
K.

sobota, 10 stycznia 2015

1.27

- Niall, co ty robisz?! Uwolnij mnie! – pisnęłam, szarpiąc rękoma. Kajdanki nie chciały ustąpić.
- Obetrzesz sobie nadgarstki do krwi, nie ruszaj się – uśmiechnął się jeszcze bardziej złośliwie i dokładnie mnie obejrzał. – Oglądanie Cię takiej skrępowanej jest takie seksowne, maleńka… Cholera, kocham Cię.
- Też Cię kocham, ale wypuść mnie Niall! – zaskomlałam, kręcąc rękoma i mając nadzieję, że kajdanki cudem się otworzą.
- Nic z tego, kochanie – puścił mi oczko i wszedł w między moje nogi. Mój oddech przyśpieszył. – Zamierzam doprowadzić Cię do szaleństwa – Niall przyłożył dłoń do mojego łona i zaczął powoli pocierać, specjalnie omijając łechtaczkę.  
- Niall… - stęknęłam czując jak ogromne ciepło wkrada się do mojego ciała.
- Może dodamy coś przyjemnego do naszej zabawy? – spytał, a w jego oczach ujrzałam ten tajemniczy błysk, który w nim uwielbiałam. Niall podniósł się na chwilę i sięgnął po coś, co leżało na małej komódce obok łóżka. Spojrzałam w tamto miejsce. Niall wziął do swoich rąk cały słoik czekolady i małą, drewnianą packę. Moja wewnętrzna bogini bardzo na ten widok się ucieszyła. A ja automatycznie zrobiłam się twarda i wilgotna. – Widzę, że jesteś na to bardzo ochocza. Cieszy mnie to – Niall uśmiechnął się jeszcze szerzej, odkręcił wieko słoika i rzucił je na podłogę. – Zrobiłem się bardzo głodny, Cassie – szepnął, nabierając łopatką dużo czekolady, obserwując mnie przy tym uważnie. Niall położył słoik obok i pochylił się nade mną. – Od czego więc zaczniemy? – mruknął, lecz nie czekając na moją odpowiedź, rozmazał całą czekoladę po mojej szyi i dekolcie, specjalnie omijając piersi, ale wiedziałam, że za kilka chwil zajmie się i nimi. – Czas na moje śniadanie… - puścił mi oczko i językiem przebiegł po mojej szyi, zlizując czekoladę długimi liźnięciami i chwilami używając zębów, bym była czysta. Uczucie było… wow. Może dla niektórych takie coś byłoby zmarnowaniem cennego czasu na pieprzenie się, ale wszystko czułam w głębi swojego brzucha i to było do nie zniesienia. Niall oblizując wargi językiem, spojrzał na mnie wygłodniałym wzrokiem. – Od dzisiaj śniadania jem tylko na Tobie – odparł głębokim barytonem. Zadrżałam. Bardzo pragnęłam go przytulić, ale cholerne kajdanki utrudniały mi jakikolwiek ruch. – Irytujące co? – zaśmiał się.
- Jak mnie uwolnisz nie będzie Ci do śmiechu – zagroziłam mu, a on ponownie się zaśmiał.

Dzieciak.

- Jak Cię uwolnię, nie będziesz w stanie mówić – jego uśmiech powiększył się, widząc moją zdezorientowaną minę i nabrał na łopatkę kolejną porcję czekolady, tym razem większą i bardziej obfitą. Przygryzłam dolną wargę by powstrzymać jęk, gdy czułam łopatkę na swoich piersiach i czekoladę, którą były one pokryte. – Moje dwa… cudeńka – powiedział, muskając każdą z piersi ustami. Pierw je oblizał, specjalnie omijając sutki, co mnie wręcz drażniło. Chciałam by mnie dotknął. Grał na zwłokę.
- Niall, zostaw tą cholerną czekoladę… Potrzebuję Cię – jęknęłam, wyginając się ku niemu.
- Wiem, skarbie, wiem… - wymamrotał, zaciskając zęby na sutku i mocno ssąc, zaczął go wylizywać. Stęk wydobył się z głębi mojego gardła i chcąc nie chcąc, moje biedne biodra zaczęły ocierać się o czułe miejsce Niall’a. Miałam nadzieję, że tym go zmiękczę i doczekam się następnego etapu. Czułam jak jego erekcja robi się co raz bardziej twarda, ale Niall zignorował to i oczyścił moje piersi z czekolady. – Pysznie – szepnął, odkładając słoik z łopatką na komodę. Chcąc się uśmiechnąć, że doczekałam się prawdziwej zabawy, ale wtedy zauważyłam, że sięga po coś jeszcze.

Konkretniej liny.

Dwie. Liny.

- Niall, nie… - zaczęłam, ale nie zdążyłam zareagować. Niall na całe szczęście uwolnił moje ręce, ale moja radość nie trwała długo gdy pociągnął mnie za nogi, rozszerzając je do maksimum. Pisnęłam, chcąc się uwolnić, na co Niall posłał mi pełne poirytowania spojrzenie.
- Serio, Cassie? Robiliśmy to wcześniej.
- Po Tobie można się wszystkiego spodziewać – odparłam. Moje szarpaniny na nic się nie zdały. Chwilę później moje stopy były przywiązane do łóżka. Teraz domyśliłam się, o co chodziło Niallowi, gdy mówił tej nocy, że nie będę czuła swojej kobiecości.

Czułam, że czekało mnie ostre pieprzenie.

- Może zrobimy to powoli i bezboleśnie, tak jak każdego ranka? – spytałam ze słodkim uśmiechem, przejeżdżając dłońmi po jego umięśnionym torsie. Niall tylko pokręcił głową, biorąc w dłonie moje uda i wbił się we mnie do połowy. Z moich ust wyrwał się krzyk, a kręgosłup wygiął w łuk.
- Obietnica, to obietnica maleńka, nie zapominaj o tym – powiedział i ze zduszonym jękiem wdarł się cały do mojego wnętrza. – Od kiedy z samego rana jesteś taka ciasna?
- Najwyraźniej ktoś mnie zaniedbuje – parsknęłam. Niall uniósł jedną z brew do góry i ponownie we mnie uderzył. Syknęłam, wbijając palce w jego pośladki. Niall uśmiechnął się zadziornie na ten gest z mojej strony. – Skarbie, co tak gwałtownie? To dopiero początek.
- Przestań się ze mną naigrywać! – wychrypiałam, chcąc zmusić Niall’a do poruszenia się. Nic. – Niall!
- Ustalmy kilka zasad – powiedział, powolutku robiąc małe pchnięcia. I tak odczułam to dwa razy mocniej. Chciałam wprawić i swoje biodra do zabawy, ale powstrzymała mnie od tego pieprzona lina. – Jeśli się poruszysz, nie pozwolę Ci dojść i zostaniesz ukarana, jasne? – skinęłam posłusznie głową. – Zero jęków. Kocham je słyszeć, ale wtedy czeka Cię mniej przyjemny stosunek analny.

O mój Boże!

- Nie odważysz się – rzuciłam mu wyzwanie.
- Chcesz się przekonać? – warknął i jego biodra dostały dzikiego ataku szału. Było mocno, szybko, ostro i… bardzo mocno.  Otworzyłam szeroko usta, chcąc naprawdę głośno jęknąć. Prawie do krwi gryzłam dolną wargę, by tylko uniknąć od wydania z siebie jakiegokolwiek dźwięku. W dodatku bezruch utrudniał mi to wszystko. Wbiłam głęboko paznokcie w jego oba ramienia, chcąc nie chcąc odchylając się odrobinę do tyłu.

Błąd.

Jego ręka z głośnym trzaskiem spadła na mój pośladek. Tym razem nie powstrzymałam krzyku. Mój prawy pośladek piekł strasznie po spotkaniu z jego twardą dłonią. Poruszyłam biodrami kolejny raz i oberwałam w to samo miejsce drugi raz.
- Mówiłem Ci, zero ruchu – syknął, spowalniając i kręcił swoimi biodrami duże i powolne kółka. Uczucie było obezwładniające i zapierające dech w piersiach.
- Wiesz, że ja łamię każdą zasadę, Horan – zaśmiałam się, by ukryć jak bardzo na mnie działał.
- Czas zmienić nawyki – zmrużył oczy i powrócił do płynnych ruchów. – Teraz powinienem zakazać Ci szczytować…
- Ale? – parsknęłam.
- Przez oglądanie Cię takiej nagiej i w dodatku pode mną… Cholera, jestem taki miękki – jęknął z dezaprobatą, po chwili całując mnie z ogromną siłą. Objęłam jego spocone plecy rękoma, próbując się ich uchwycić. – Przyrzeknij, że mimo wszystko zostaniesz ze mną Cassie – sapnął, odrywając się ode mnie, lecz nasze twarze i tak były od siebie oddzielone tylko kilkoma centymetrami. Niall chwycił moje biodra, wbijając się we mnie nieustępliwie. Jęczałam w niebogłosy, ale blondyn najwyraźniej nie miał nic przeciwko bo sam wydawał z siebie odgłosy rozkoszy. – Przyrzeknij, Cassie – Niall spojrzał mi w oczy. Jego piękne tęczówki świdrowały mnie i czekały na odpowiedź.
- Przyrzekam – wyszeptałam z trudem.
- Powiedz to głośniej, maleńka – powiedział napiętym głosem przykładając dłoń do mojej kobiecości, a kciuk pieścił moją łechtaczkę. Ciepło, które we mnie uderzyło spowodowało, że aż zgięłam się w pół.
- Przyrzekam! – wydyszałam, a moje ciało naprężyło się i czekały na jego ostatni, decydujący ruch.
- Zawsze będziesz moja? – spytał, otwierając lekko usta.
- Zawsze Twoja – zgodziłam się z nim i jednocześnie zalało boskie uczucie. Padłam z powrotem na plecy, otumaniona kompletnie tymi doznaniami. Patrzyłam jak Niall osiągając szczyt zastyga w bez ruchu na dobrą chwilę i obserwuje mnie spod przymkniętych powiek.
- Cholera, z dnia na dzień podoba mi się to co raz bardziej – odparł z trudem.
- Co? – szepnęłam pytająco.
- Kochanie Cię.

***
Te dwa słowa wystarczyły, abym przez resztę dnia była szczęśliwa, a wszelka złość na Niall’a przez związanie mnie minęła. No i zapomniałam o Derecu na dobrą chwilę. Martwiłam się o chłopaków. Mogła się im stać krzywda. Derec był nieobliczalny. Jego ludzie na sto procent już wiedzieli o porwaniu. Wszyscy byliśmy w ogromnym niebezpieczeństwie, o którym w towarzystwie Niall’a nie myślałam.
- Co się dzieje z Dereciem? – spytałam Niall’a, gdy nieudolnie próbował robić dla nas kolację Nie przerywałam mu, bo wyglądał przeuroczo z wkurzoną miną. A to była tylko jajecznica!
- Jeszcze się nie wybudził – Niall zaśmiał się ironicznie, powoli i w skupieniu rozbijając jedno jajko na patelnię. Tym razem udało mu się nie złamać żółtka. – Harry porządnie mu przywalił.
- I co zamierzacie z nim zrobić?
- Wyciągnąć jak najwięcej informacji i dowiedzieć się, gdzie urzędują jego ludzie. Musimy się ich jak najprędzej pozbyć.
- Zagrażają nam? – przełknęłam głośno ślinę.
- I to w cholerę – westchnął głośno, odwracając się w moją stronę i podchodząc do mnie. – Ale ty… - dłońmi objął moją twarz i delikatnie pocałował. Uśmiechnęłam się lekko. – Nie musisz się o to martwić, jesteś ze mną bezpieczna.
- Wiem – mój uśmiech trochę się powiększył. – Kocham Cię, Niall – mruknęłam, cmokając go w czubek nosa. Jego kąciki ust odrobinę podniosły się do góry.
- Ja Ciebie również, najdroższa – szepnął, kreśląc kciukiem małe kółeczka na moim policzku.
- Dlaczego nie okazywałeś mi takiej troski na początku? Traktowałeś mnie gorzej, niż szmatę – mówię smutnym tonem, a na wspomnienia z tamtego okresu, moje oczy zachodzą niechcianymi łzami.
- Mam taki charakter, Cassie, nie zrozumiesz tego.
- Powiedz mi – poprosiłam, lecz on pokręcił głową.
- Jeszcze nie teraz.
- Musimy być ze sobą szczerzy – powiedziałam, naciskając na niego.
- Nie, Cassie – warknął, tracąc cierpliwość.
- Ale Niall…
- Powiedziałem coś Cassie! – krzyknął, odpychając mnie od siebie. Spojrzałam na niego zaskoczona.

Dawny Niall wrócił.

- Uspokój się – odparłam cicho.
- Nie chcę byś wypytywała mnie o moją przeszłość, Cassie!
- Dobrze, zrozumiałam za pierwszym razem! – podniosłam głos i pełna nerwów obróciłam się na pięcie i opuściłam kuchnię. Odchodząc słyszałam jak mówi pod nosem całą wiązankę przekleństw. Ja natomiast miałam ochotę coś rozwalić i to tak porządnie.
Nie chciałam, by Niall wrócił do zachowania z początku naszej znajomości. Nie chciałam znowu czuć się przez niego skrzywdzona.

***
- Cassie, otwórz te cholerne drzwi, proszę Cię – Niall powiedział po raz setny, waląc w drzwi do sypialni, w której się znajdowałam. Zignorowałam go, leżąc na łóżku i patrząc się w uparcie w sufit. – Gorzej upartej kobiety to ja nie widziałem!
- Mówi się trudno! – krzyknęłam.
- Otwórz te drzwi, Cassie!
- Bo co mi zrobisz?! – parsknęłam śmiechem.
- Kurwa, przepieprzę Cię tak mocno, że będziesz widzieć gwiazdy! – warknął, a po moim ciele przeszły dreszcze. Najwidoczniej moja wewnętrzna bogini domagała się jego kar. – Czyżby ktoś zaniemówił z wrażenia? – wyczułam w duchu, że w tej chwili szeroko się uśmiechał.
- Och, walić to! – prychnęłam schodząc bezszelestnie z łóżka i dopadłam drzwi, otwierając je. Niall od razu rzucił się na mnie, z kopniaka zamykając wejście z powrotem.

Znał mnie, wiedział, że mu ulegnę.


**************************************
Witam po DŁUGIEJ przerwie :D Troszeczkę mnie tu nie było :c PRZEPRASZAM! :ccc

32 komentarze = NOWY ROZDZIAŁ!! :* <3

Komentujcie <3

K.

środa, 24 grudnia 2014

1.26

- Jak się czujesz? – zapytał Niall z troską kilka minut później, gdy w końcu udało mi się ochłonąć po tym wszystkim, co działo się przed chwilą. Moje kończyny nadal drżały po mocnym szczytowaniu.
- Jest… w porządku – odparłam z lekkim uśmiechem.
- Nie przegiąłem? – upewnił się, głaszcząc mnie palcami po policzku.
- Nie – pokręciłam głową, a potem położyłam ją na jego klatce.
- Jesteś silniejsza, niż to sobie wyobrażałem – stwierdził z cichym śmiechem. – Połowa dziewczyn przy kneblowaniu uciekłaby z krzykiem.
- Widzisz, ja nie jestem taką dziewczyną – spojrzałam na niego spod przymkniętych oczu. Byłam strasznie zmęczona.
- Wiem – Niall musnął moje czoło ustami. – Moja dziewczynka chce spać? – zapytał śmiejąc się pod nosem, gdy ziewnęłam głośno.
- Troszkę – mruknęłam. – Porządnie mnie wypieprzyłeś, Horan.
- Nie wyrażaj się – warknął. – Nigdy nie przestaniesz przeklinać, prawda?
- Przeklinam albo jak się z Tobą pieprzę, albo jak mnie wkurzasz.
- Och, czyli teraz wszystko jest przeze mnie?
- Poniekąd – cmoknęłam go w brodę, lecz potem on pocałował moje usta.
- Nie miałaś ochoty nawet przez chwilę krzyknąć czerwony? – spytał, zmieniając temat. Zawahałam się.
- Przez moment – w końcu stawiłam na prawdę. Po co ściemniać?
- Kiedy?
- Przy… klapsach – powiedziałam, rumieniąc się lekko. – To bolało.
- Ale bardzo? – zauważyłam w jego oczach zmartwienie.
- Nie, tylko przez kilka chwil, ale było też przyjemnie.
- Mów mi następnym razem, maleńka. Mogłem ostro przeholować.
- Mogłeś, ale nie zrobiłeś tego.
- Ale chciałem. Pragnąłem Cię tak wypieprzyć, że widziałabyś gwiazdy.
- Było tak – mówię jeszcze bardziej zawstydzona, co nie uchodzi jego uwadze.
- Kocham te Twoje rumieńce – Niall pogłaskał mnie po rozgrzanym do czerwoności policzku. – Wtedy przynajmniej wiem, co Ci chodzi po tej małej, niebieskiej główce.
- Nadal się czepiasz tego koloru? – jęknęłam zdesperowana.
- Szczerze? To w innym kolorze Cię nie widzę.
- A zielony? – uśmiechnęłam się szeroko.
- Nawet nie próbuj – warknął groźnie.
- Bo co? – przygryzłam dolną wargę, podnosząc się na łokciach. Niall również to zrobił, ale bardziej jak przyczajone zwierzę, chcąc rzucić się na swoją ofiarę. – To ja powinnam Cię ukarać, wiesz?
- Za co? – zdziwił się.
- Za to, że robiłeś nam po kryjomu zdjęcia i wysłałeś je Derecowi – weszłam na tułów Niall’a i przekrzywiłam głowę na bok, obserwując go ponętnym wzrokiem.
- I co zamierzasz z tym zrobić?
- Ty już doskonale wiesz – uśmiechnęłam się szeroko, łącząc nasze usta w jedność.

***
- Wszystko mnie boli – jęknęłam przy kolacji, masując swoje uda. Siedzący obok mnie Niall zakrztusił się swoją porcją sałatki i głośno się zaśmiał. – To nie jest zabawne! – pokazałam mu język.
- Jak chcesz mogę rozmasować – poruszał zabawnie brwiami. Dostał ode mnie sójkę w bok. – Taka byłaś zmęczona, a teraz mnie bijesz? Naprawdę?
- Nadal jestem zmęczona – ziewnęłam na dowód i zjadłam do końca swoje jajka z bekonem, które chłopak mi zrobił. – I dosłownie, za pięć minut padnę i już nie wstanę.
- Czyli już czas na sen, księżniczko – Niall wstał i biorąc mnie na ręce powoli szedł po willi. Kołysanie podczas gdy szedł do pokoju nie pomagały mi w nie zaśnięciu. Moje oczy same się zamykały i co chwilę z ust uciekały ziewnięcia. Kilka minut później byliśmy już w łóżku w jego skandalicznie dużej sypialni i objęci powoli zasnęliśmy.

Obudziłam się w środku nocy, bez Niall’a u boku. Z lekka się przestraszyłam, gdyż Derec mógł cudem wymknąć się chłopakom z Rezydencji lub mój były szef mógł wysłać swoich przybocznych po mnie, przy okazji robiąc krzywdę Niall’owi. Podniosłam się na wpół przytomna i w samej bieliźnie wyszłam z sypialni. Na korytarzu panował pół mrok. Na szczęście, szybko znalazłam pomieszczenie, w którym znajdował się Niall. Stał w samych bokserkach tyłem do mnie i obserwował panoramę… ciemności za szklanym oknem. Podeszłam do niego i objęłam go od tyłu. Był bardzo spięty, lecz gdy przytuliłam się do jego pleców, rozluźnił się na tyle, by nie wpędzać mnie w zakłopotanie. Choć i już tak się stało.
- Dlaczego nie śpisz? – spytałam go cicho, całując skrawek jego gładkiej skóry na plecach.
- Jakoś dziś nie mogę… a ty natomiast powinnaś – Niall odwrócił się twarzą do mnie. Tak, zdecydowanie się czymś zamartwiał.
- Nie było Cię… myślałam, że coś się stało – odparłam.
- Nie, po prostu… za dużo tego dnia myślałem o Derecu i tych zdjęciach.
- Chodź ze mną do łóżka – chwyciłam go za rękę i wyciągnęłam z pokoju, z powrotem do sypialni. – Tobie też jest potrzebny sen, mój bohaterze – mruknęłam kładąc się na łóżku i okrywając do połowy kołdrą Niall zabrał tą drugą część, a potem przyciągnął mnie do siebie w opiekuńczym geście.
- Dużo myślałem też o nas, wiesz? – powiedział, na co spojrzałam na niego zaintrygowana.
- W dobry sposób czy zły?
- W bardzo dobry sposób – poprawił mnie. – Nigdy nie wybaczę sobie tego, jak skrzywdziłem Cię na początku… Cholera, byłem dla Ciebie katem! Nie tego chciałem.
- Wiem – uśmiecham się do niego na pocieszenie, ale on ciągnie dalej.
- Widziałem w Tobie wroga, dziwkę Dereca i cnotkę. Nie podobało mi się to, więc próbowałem zmienić to… siłą.
- Było minęło, Niall. Chyba sobie wszystko wyjaśniliśmy, tak?
- Za szybko mi wybaczyłaś… Nie, do tego też Cię zmusiłem! Jestem takim pojebańcem!
- Niall! – przerwałam mu ostro i się zamknął. – Jestem z Tobą tu dlatego, że Cię kocham kurewsko mocno. Udało się nam mimo wielu różnych spraw. Może Twój charakter mi w tym nie pomagał, ale to ja odkryłam w Tobie uczucia.
- Nie zapomniałem o tym, skarbie – Niall pocałował mnie krótko, lecz czule. Potem ponowił to, a potem znowu, co wywołało u mnie śmiech. – Cholera, nie mogę się Tobą nacieszyć. Jesteś za wspaniała.
- Wiem o tym, a teraz idź proszę spać, Niall – zaśmiałam się ponownie, przymykając oczy.
- Niee, chcę się pieprzyć – parsknął śmiechem, wkładając dłoń w moje figi.
- Potrzebuję snu – powiedziała i biorę głębszy wdech, gdy czuję jego palce na wzgórku. Przygryzłam dolną wargę by powstrzymać jęk. Byłam zmęczona i czułam podniecenie, które we mnie rosło przez jego dotyk.
- Potrzebuję Ciebie – szepcze mi na ucho, przygryzając delikatnie jego płatek.
- Niall, mówię poważnie – mruknęłam z trudem, poruszając dyskretnie biodrami by jego palce znalazły się niżej.
- Ja wszystko czuję, maleńka – śmiejąc się owiewa swoim oddechem moją szyję. Tym razem nie powstrzymałam dreszczy. – Widzisz? Tak łatwo Cię rozbroić – Niall w nagrodę przewrócił mnie na plecy i włożył swoją dłoń jeszcze głębiej. – Orgazm na dobranoc, skarbie? – jęknęłam w odpowiedzi, gdy zanurzył palce między moje fałdki.
- O Boże! – stęknęłam, chowając twarz w jego ramieniu. Cały ten cudowny widok zasłaniała mi kołdra, lecz przez dotyk mogłam sobie wszystko wyobrazić.
- Nie, to tylko ja – Niall cmoknął w mnie w kącik ust i błądził palcami po mojej cipce. – Cholera jesteś taka mokra – odparł z aprobatą, robiąc okrężne ruchy palcem wskazującym wokół łechtaczki. Naprężyłam się, czując pulsowanie gorąca na moim pobudzonym ciele. Najchętniej wskoczyłabym na tego mężczyznę, lecz po trzeciej w nocy mój umysł nie zniósłby tak potężnej dawki erotyki. – Rano tak Cię zerżnę, że nie będziesz czuła cipki – stęknęłam, pragnąc by jak najszybciej zawitał ranek.
- Niall, szybciej – błagam go, na co mimo ciemności, zauważyłam jego uśmiech.
- Uwielbiam jak mnie błagasz o coś, kochanie – powiedział, wpychając dwa palce do mojej cipki. Zgięłam kolana i podniosłam lekko swoje biodra do góry. W powietrzu robiłam małe kółeczka, przez co jego palce przemieszczały się we mnie, a ja to intensywniej odczuwałam. Niall nie miał nic przeciwko temu, bo jeszcze sam trzymał mnie w dole pleców, masując je falistymi ruchami. – Mmm, taka miękka i pulchna… Kurwa, kocham twoją małą cipkę, Cassie – czułam jak rumienię się na głęboką czerwień i dziękuję Bogu, że w pokoju jest ciemno. Przyśpieszyłam tempo swoich niby „pchnięć”. Palce Niall’a co chwilę uderzały o moje ścianki, wykręcały się i odbijały o punkt G. Taka stymulacja doprowadzała mnie do istnego szaleństwa. No i orgazm nadchodził wyjątkowo szybko i mocno.
- Niall, ja… do…dochodzę – wystękałam, czując skurcze w mojej kobiecości i seksualne napięcie osiągnęło zenit.
- Czuję… Cholera, ty drżysz – Niall przyśpiesza pieszczenie mnie, a ja z głośnym krzykiem spadam z klifu.
- Niall, cholera! – zaciskam się wokół jego palców i przeżywam ogromną sensację.
- Nie wyrażaj się! – warknął i wbił się jeszcze raz we mnie palcami natarczywie. Wygięłam się w łuk i mocno pocałowałam blondyna. Niall oderwał się ode mnie zdecydowanie za szybko i wyciągnął palce z mojej szparki. – Spróbuj siebie – Niall potarł palcami o moją dolną wargę. Otworzyłam niepewnie usta, a jego palce, które przed chwilą plądrowały moją kobiecość, w nich zniknęły. – Ssij – rozkazał, a ja spełniam bez wahania jego polecenie. Ssę mocno koniuszki i liżę językiem, połykając swój słony orgazm. Niall zajęczał cicho i naparł na moje biodro. Wtedy poczułam jak bardzo podniecony jest. Wypuściłam palce z ust i uśmiecham się zadziornie, wchodząc pod kołdrę.
- Kurwa mać – to są ostatnie słowa, które słyszę po tym, jak biorę jego członek do ust.

***
Budzę się z uśmiechem na twarzy. Jeśli mogłam się tak zabawiać między snem każdej nocy, Niall mógł mnie budzić chociażby o czwartej rano. Palcówka? Nie może być nic bardziej podniecającego na dobranoc. Otwieram powoli oczy i widzę obok siebie Niall’a, który patrzył na mnie z przyjemnością i lekkim uśmiechem. Jego blond włosy były w nieładzie i trochę rozczochrane. Uwielbiałam go takiego niewinnego.
- Dzień dobry maleńka – szepnął, całując delikatnie moje usta. Z chęcią oddaję pocałunek.
- Hej – mruknęłam cicho, chcąc go objąć.

Lecz poczułam opór.

Zdezorientowana patrzę na Niall’a szarpiąc rękoma, próbując je uwolnić. Na nic.
- Niall, co do cholery…? – warczę uświadamiając sobie, co mi zrobił.

Skrępował mnie kajdankami.

Niall z dzikim uśmiechem podniósł się i po zdarciu ze mnie kołdry, siadł na mnie. Nie umknęło mi to, że byłam jakimś cudem bez bielizny.
- Niall, wytłumacz mi to! – krzyknęłam, ponownie szarpiąc kajdankami.

- Obiecałem Ci, że zerżnę Cię tak mocno, że nie będziesz czuła cipki – mruknął z pożądaniem, przesuwając dłońmi po moim ciele. – I do kurwy nędzy, zamierzam to właśnie teraz zrobić. 



****************************
Ach ten Niall żartowniś, co? XD Orgazm o 3 rano? Horan potrafi! XDD 

Kochani, jest WIGILIA! Chciałabym złożyć wam serdeczne życzenia i podziękować, że tyle osób czyta moje blogi i jestem co raz bardziej rozpoznawalna wśród pisarek amatorek XD Wiele to dla mnie znaczy i cieszę się, że mogę być tego częścią :D Oprócz tego bogatego Mikołaja i duużo procentowego sylwka :D :D Kocham was MOCNO <3 :*


35 komentarzy = NOWY ROZDZIAŁ!!! :* <3


Komentujcie <3

K.

sobota, 13 grudnia 2014

1.25

TEN ROZDZIAŁ TO NIEMAL CAŁA SCENA 18+! JEŚLI KTOŚ NIE LUBI TEGO RODZAJU SCEN, RADZĘ NIE CZYTAĆ :3

I TAK WAS ZNAM, KOCHANE ZBOCZUCHY :*

***********************************


- Cco? – spytałam zduszonym głosem nie dowierzając w to, co właśnie powiedział.
- Ogłuchłaś? – parsknął ironicznie biorąc moje włosy w garść i pociągnął mnie na kolana. Syknęłam głośno, lecz nie z bólu, a z rosnącego podniecenia między nami. – Powiedziałem, żebyś mi obciągnęła, czy nie mówię wyraźnie? – fuknąwszy, puścił moje włosy i odpiął pasek i guzik spodni. – Jeśli chcesz dostać nagrodę, musisz pierw na nią zasłużyć, maleńka, tak?
- Tak, Panie – powiedziałam cicho chwytając palcami jego szlufki spodni i pociągnęłam do dołu, razem z bokserkami. Czułam się… dziwnie speszona. Już wcześniej zaspokajałam Niall’a, ale to…

Było mocno erotyczne i mocno podniecające.

- Na co czekasz? Mam Cię ukarać? – podniósł pytająco brew, a jego ton głosu mówił mi, że był zirytowany.

Kara? Tak, Panie!

- Nie, Panie – przełknęłam jego ślinę i zacisnęłam jedną dłoń na jego męskości tak, by z ust Niall’a wydobył się cichy jęk.
- Potrafisz mocniej, wiem o tym – odparł szeptem, rzucając mi wyzwanie i pchając swoje biodra ku moim ustom. Otworzyłam je delikatnie i złożyłam zmysłowy pocałunek na jego główce, a potem zassałam końcówkę. Niall warcząc gardłowo, na powrót wplątał palce w moje włosy i nadał wszystkiemu własny rytm.

Byłoby świetnie, gdybym po skończeniu nie była łysa!

Ścisnęłam go w nasadzie i lizałam językiem całą długość. Jego penis był tak podniecony, że ledwo mieścił mi się w ustach. Nie robiłam tego na tyle często, by moje usta były do niego przyzwyczajone. Bo skurwiel za marginesem, był ogromny! Więc, gdy moje usta w końcu przyjęły jego penisa, zaczęłam brać go głębiej i gwałtowniej. W pokoju było tylko słychać jego co raz częstsze stękania i jęki oraz moje głośne mlaskania. Czułam jak przygląda mi się z podnieceniem, szarpiąc moją głowę w przód i w tył.
- Kurwa, kurwa, kurwa – wyjęczał, uderzając w moją ścianę gardła, powodując u mnie odruch wymiotny. – Bosko wyglądasz ze mną w ustach, kochanie… Tak bosko, że do cholery zaraz dojdę – tym razem ja jęknęłam, na co lekko się uśmiechnął. – Mm, lubisz to prawda? Zobaczymy czy potrafisz połykać.
Z dzikim uśmiechem po raz ostatni wepchnął się głęboko w moje usta i gęsta ciecz spłynęła po moim gardle. Nienawidziłam smaku nasienia. Inne kobiety tak to wychwalały, a było to obrzydliwe! Przełknęłam wszystko dzielnie, by nie zostać zganioną przez swojego Pana.
- Dobra dziewczynka – sapnął Niall, głaszcząc mnie z uznaniem po głowie. – Wstań – rozkazał, a ja to niezwłocznie wykonałam. – Teraz na chwilę wyjdę, a ty do tego czasu masz czekać na mnie naga i klęczeć na kolanach obok łóżka, patrząc się na ziemię i ręce trzymać za plecami, jasne?
- Tak, Panie – wymamrotałam drżącym głosem obserwując, jak pewnym siebie krokiem wychodzi z pokoju. Szybko zrzuciłam z siebie ubrania, które okrywały moje ciało i zawahałam się przy zdjęciu bielizny.

Powiedz tylko czerwony, a nic Ci się nie stanie, Cassie.  

- Och, chrzanić to – warknęłam, rozpinając stanik i zsunęłam go ze swoich ramion. Chwilę później dołączyły do nich moje satynowe stringi. Moje ciało dostało dreszczy po styczności z zimnym powietrzem. Głęboko oddychając tak jak powiedział mi Niall, klękłam na kolanach, wlepiając wzrok w ciemną podłogę. Byłam mocno zestresowana i podniecona. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Miałam istny mętlik w głowie.

Czyżbym teraz nabrała wątpliwości?

Gdy usłyszałam donośne kroki za drzwiami w jednej chwili założyłam ręce do tyłu i zamknęłam oczy, wyczekując na jego przyjście. Jak drzwi się w końcu otworzyły, w jednej chwili moje całe ciało się napięło. Słyszałam jak blondyn wstrzymał oddech, ale nic poza tym, co tylko spotęgowało moje zdenerwowanie.

- Kto by wcześniej pomyślał, że tak bez protestów wykonasz moje polecenie? – usłyszałam jego głos tuż za swoim uchem, które chwilę później przygryzł. Wciągnęłam gwałtownie powietrze do swoich płuc, prostując się. – Wiesz ile czekałem na tą chwilę, maleńka? Nawet teraz ledwo powstrzymuję się od tego, by się na Ciebie nie rzucić – warknięcia, które wydobywały się z jego ust, powodowały na moich ciele gęsią skórkę. I nie mogłam nic z tym zrobić! Teraz byłam jego uległą. – Wstań, moja droga – szepnął niskim i pociągającym tonem. Z drżącymi kończynami podniosłam się do góry, a on obrócił mnie twarzą do siebie. Niall był w samych czarnych obcisłych spodniach i w niczym więcej.

Tak, w tej wersji zdecydowanie mnie pociągał.

- Więc, panienka chciałaby nagrodę za swoją wspaniale wykonaną pracę, nieprawdaż? – spytał, przyciągając mnie do swojej umięśnionej klatki. Mimo to, że udawał dominata, widziałam w jego niebieskich oczach troskę. Mimo tego i tak chciał, bym czuła się dobrze.
- Tak, Panie – mruknęłam, przygryzając dolną wargę, a jego usta w jednej chwili zacisnęły się w wąską linię.
- Coś Ci chyba mówiłem już o wardze, prawda? Jeśli zrobisz to jeszcze raz złoję tą Twoją piękną dupę – syknął i wtedy zaatakował moje usta. Głośno jęknęłam, obejmując go w ramionach, lecz zdecydowanie zabrał moje ręce i powalił mnie na łóżko, miażdżąc moje usta za każdym razem, gdy próbowałam zdominować pocałunek. – Dzisiaj ja żądzę – powiedział twardo między pocałunkami, zmieniając pozycję. W jednym momencie leżałam na jego kolanach. Moje serce biło jak oszalałe. – Bardzo dziś mnie zdenerwowałaś, Cassie. Cóż… czeka Cię jeszcze jedna kara – zadrżałam, uśmiechając się lekko. – I te pośladki proszą się o to, by je porządnie stłuc – dodał po chwili i jednocześnie jego dłoń spotkała się jednym z nich z głośnym plaskiem. Krzyknęłam cicho, czując przyjemny ból i prądy przechodzące wzdłuż dolnych partii mojego ciała. – Cicho – zganił mnie, pociągając moje włosy wolną dłonią przez co zgięłam się w pół. Syknęłam pod nosem. – Jeśli jeszcze jeden dźwięk wyleci z pomiędzy tych Twoich ponętnych ust, czeka Cię kolejna kara i już wtedy nie będzie przyjemna – wstrzymałam oddech. Niall uśmiechając się dziko patrzył mi się w oczy i oberwałam po raz kolejny w tyłek od niego. Podobało mi się, choć czułam ból i na język cisnęło mi się, bym powiedziała „czerwony”. Lecz nie zrobiłam tego, gdyż i na swój sposób było to dosyć przyjemne. I nawet nie ważyłam się jęknąć. Niall wymierzył jeszcze kilka takich ciosów i na sam koniec pogłaskał moje pośladki i pocałował każdy z nich. – Dzielna dziewczynka – pochwalił mnie, puszczając włosy, przez co moja głowa opadła na jego kolana. – Na razie zdałaś tą część na 5 z plusem.
- A gdzie szóstka? – parsknęłam.
- Zobaczymy z czasem – puścił mi oczko i ponownie zmienił pozycję. Teraz siedziałam na jego tułowiu, oparta plecami o jego zgięte nogi, a swoje miałam rozstawione po bokach jego głowy, przez co miał bezpośredni i łatwy dostęp do mojej małej. Uśmiechnął się zadziornie na widok, który miał przed… ustami. – Póki co wszystko prezentuje się wyśmienicie – powiedziawszy to, chwycił moje uda i musnął moją łechtaczkę swoimi wargami długo i dokładnie. Moje usta szeroko otworzyły się i nie powstrzymałam głośnego jęku rozkoszy. Niall tym razem mnie nie zganił, gdyż sam stękał pożerając moją kobiecość i dając jej niesamowitą przyjemność. Czułam jak moja wilgoć spływa mi po udach, czego Niall niemal od razu się pozbywa.
- Jesteś taka dobra… - wymruczał w moją cipkę, przez co poczułam przyjemne wibracje w okolicach czułego guziczka.
- Mój Boże.. – wydyszałam, chcąc biodrami przesunąć się jeszcze bliżej do jego twarzy. Jego język penetrował moje wnętrze dogłębnie, prowadząc mnie do orgazmu. – Ach! – stęknęłam głośno, gdy odczułam kiełkowanie nadchodzącego szczytu w moim podbrzuszu. Położyłam dłonie na jego i mocno ścisnęłam, co również odwzajemnił i trzepotał czubkiem języka moją łechtaczkę tak mocno i gwałtownie, że doszłam sztywniejąc i krzycząc głośno imię chłopaka. Moje ciało płonęło żywym ogniem i zapragnęło jeszcze więcej. Drżałam przez dobre kilka minut, a on prowadził mnie przez całą przyjemność, dopóki nie zniknęła ona całkowicie. – Dostałam sześć? – patrzę na Niall’a zmęczonym wzrokiem, na co ten uśmiecha się i na chwilę jego dominat znikł.
- Nawet z plusem – zachichotałam. – Ale to dopiero początek – dodał sekundę później, cmokając wnętrze mojego uda.
- Czekam, Panie – odparłam namiętnie, na co jego oczy zapłonęły. Powalił mnie szybko na plecy, całując mnie gorąco i nieustępliwie przez kilka chwil. Potem oderwał się ode mnie i obejrzał.
- Usiądź – rzekł poważnie, a ja to wykonałam. – Daj mi swoje ręce – zrobiłam i to. Zacisnął ciasno palce wokół moich nadgarstków, po czym podniósł je do góry, przez co i moje ciało to zrobiło. Spojrzałam w górę. Niall przyczepiał moje ręce do czarnych skórzanych kajdan, które lekko zwisały z górnej ramy łóżka. Moje podbrzusze zacisnęło się z ekscytacji. W końcu gdy moje ręce zostały skrępowane, popatrzyłam na Niall’a spod swoich rzęs. Blondyn z podniesioną głową wszedł między moje nogi i naparł swoim wybrzuszeniem na moje czułe miejsce. Poruszyłam biodrami co mi nie pomogło, bo tylko spotęgowało moje podniecenie i narastającą wilgoć. – Teraz ustalamy kolejne zasady.
- Nie za dużo ich przypadkiem? – zapytałam zdesperowana, chcąc go jak najszybciej poczuć w sobie.
- Przynajmniej mam pewność, że będziesz ich przestrzegać… - Niall zaśmiał się cicho, rozpinając swoje spodnie i chwilę później je zdjął. Nie miał nic pod spodem i od razu zauważyłam, jak bardzo podniecony jest. – Masz zakaz ruszania się.

Jak?! Czy on oszalał?!

- To jest do zrobienia – odpowiedział na moje nieme pytanie z jeszcze szerszym uśmieszkiem na widok mojej zaskoczonej miny. – Zero ruszania się i dopóki nie powiem, masz nie dochodzić, zrozumiano?
- Tak – szepnęłam, nabierając co raz więcej obaw.
- Tak, co?
- Tak, Panie – poprawiłam się.
- Świetnie – odparł i bez zapowiedzi wbił się we mnie aż po samą nasadę. Krzyknęłam, wyginając się w łuk i szarpiąc rękoma, na co kajdanki głośno zagrzechotały. – Zero. Ruszania – warknął władczo, uderzając drugi raz. Zaskomlałam z trudem powstrzymując jakikolwiek ruch. Niall uśmiechnął się złowieszczo i chwycił moje biodra by płynnie i dosadnie wykonywać swoje ruchy. Gdy próbowałam dołączyć się do tej zabawy, zaciskał mocno swoje palce na moich kościach biodrowych.
- Niall.. Boże.. – jęknęłam po tym jak wziął w swoje usta jeden z moich sutków i ssał go. Miałam ochotę wygiąć plecy by dać mu większe pole do popisu, lecz on od razu uderzył swoim penisem we mnie mocniej i zrezygnowałam z tego planu.
- Poczuj to – odparł tylko i powrócił do pieszczenia moich piersi. Nie mogąc znieść tak erotycznego widoku skupiłam wzrok na krwistym suficie. Tak jak mi polecił, skupiłam się wyłącznie na uczuciu, które powoli budowało się w dole moje brzucha.
- To jest… obłędne – wystękałam z trudem. Oddychałam niczym odwodniony szczur, mając ochotę objąć Niall’a, gdyby nie czarne kajdany. Chciałam jego bliskości i to był jedyny, wielki minus tej zabawy. Potrzebowałam go.

Potrzebowałam Niall’a.

Ale nie oznaczało to, że mi się nie podobało. Nie… to było perfekcyjne pod każdym względem.

- Wiem, skarbie – jego głos sprowadził mnie na ziemię i pocałunki wzdłuż szyi, przez które drżałam jak opętana. – To jest tak obłędne jak zatapianie się w Tobie… taka ciasna i wilgotna – jęknął w moją szyję, chwytając się łańcucha kajdan, a jego miednica dostała pro przyśpieszenia. Teraz już nie powstrzymywałam stęków i jęków. Jedno za drugim wydobywały się z moich, a podbrzusze było tak napięte, jakby lada moment miało pęknąć. – Kochasz swoje Pana, Cassie?
- Tak, Panie! – krzyknęłam, gdyż uderzył w mój czuły punkt i mało brakowało, bym doszła. Powstrzymałam swój orgazm, choć kara byłaby interesująca.
- Jak bardzo? – pytał dalej nieustępliwie pchając z co raz to większość zaciętością.
- Bardzo – westchnęłam głośno otwierając oczy. Tęczówki Niall’a były o wiele bardziej ciemniejsze niż zazwyczaj, co trochę zgubiło mnie to z pantałyku. Był pod mocnym wpływem dominacji i pożądania.
- Jak bardzo? – blondyn oblizał dolną wargę zerkając w miejsce, w którym byliśmy połączeni w jedność. – Spójrz i powiedz mi co widzisz – zerknęłam w miejsce, które patrzył on. Stęknęłam na widok, który podniecał mnie w cholerę. – Chciałabyś tak częściej? Tego uczucia, gdy Cię rozpycham i doprowadzam na skraj orgazmu?
- Niall… - tylko tyle byłam w stanie wypowiedzieć, gdyż nachodzący szczyt mocno dawał mi się we znaki.
- Odpowiedz mi i pozwolę Ci dojść – syknął, pojedynczo całując moje opuchnięte wargi. Mój wzrok ciągle był skupiony na tym, jak prędko się we mnie poruszał i jak jego biodra odbijały się od moich. – Mów! – krzyknął, gdy poczuł jak moje ścianki zacisnęły się wokół jego męskości.
- Chcę tak częściej, Panie! Chcę byś mnie pieprzył i nigdy nie odpuszczał! – powiedziałam podniesionym tonem odchylając głowę do tyłu. Na twarzy Niall’a malował się uśmiech.
- Bardzo dobra odpowiedź, maleńka – mruknął odrywając jedną rękę od łańcucha i jej palce wylądowały na mojej mocno zaróżowionej łechtaczce.
- Cholera! – wrzasnęłam cicho będąc już na skraju.
- Dojdź, najdroższa – wyszeptał i…

Wszystko puściło jak grom z jasnego nieba.

Przyjemność była tak mocna, że nie mogłam wykrztusić z siebie żadnego słowa, prócz jęków. Niall uśmiechnął się z aprobatą na ten widok i sam doszedł z rykiem, mocno wpijając się w moje usta i w oka mgnieniu uwolnił moje ręce z kajdan. Wiedziałam, że był to koniec, więc objęłam mocno Niall’a i całowałam, jakby zależało od tego życie. On robił to samo, szepcząc co sekundę ciche „Kocham Cię”, co umocniło mnie w myśli, że mu na mnie zależy. Moje serce na te słowa biło mocniej, niż kiedykolwiek wcześniej.


Ja naprawdę kochałam tego szalonego Dominata o złotym sercu



*********************************

No to witam :D Jak rozdział? Czyżby Cassie nabrała wątpliwości w środku samej zabawy?  I Niall... Taki władczy :3 No i dziękuję za tyle oddanych komentarzy w szybkim czasie :D Nie spodziewałam się, że tak szybko zapragniecie tego rozdziału :D Niedługo też powinien pojawić się rozdział na COD :D 


30 komentarzy = NOWY ROZDZIAŁ!!! :* <3


Komentujcie <3

K.

czwartek, 11 grudnia 2014

1.24

- Nniall… - wystękałam, otępiała osuwając się po ścianie na podłogę. Niall podenerwowany klęknął tuż przy mnie, głaszcząc uspokajająco po twarzy.
- Wdech i wydech – szepnął, choć i jemu by ten wdech się przydał.
- Otwieraj Horan! Inaczej kurwa przestanę być taki miły! – wrzaski Dereca nie pomagały mi się uspokoić. Czułam, że popadam w panikę. Moje ciało trzęsło się i co gorsza : nie mogłam tego powstrzymać.
- Co tu się dzieje?! – znikąd pojawił się Styles narzucając na siebie czarną koszulkę.
- Zabierz ją Harry, szybko! – polecił Niall, a Harry bez protestów wykonał jego polecenie.
- Cśś, już spokojnie, maleńka… - Harry posadził mnie na kanapie, co chwilę oglądając się w stronę Niall’a. – Kto tam jest?
- DDerec… - wyszeptałam drżącym głosem, zwijając się w kłębek.
- Kurwa – tylko tyle powiedział lokowaty, potem dołączył do Niall’a, zostawiając mnie roztrzęsioną. Słyszałam jak Derec wielokrotnie wypowiada wściekły moje imię, albo zastępuje je słowami typu „dziwka”, „szmata” lub gorszymi epitetami.
- Czemu znowu on? – wymamrotałam, bojąc się spojrzeć w stronę drzwi. Do moich uszu docierały ich liczne przekleństwa i krzyki. To było do niewytrzymania.
- Znalazłem Cię, parszywy chuju, wystarczyły durne zdjęcia…
- Co? – przerwałam Niall’owi ostro, wstając z kanapy. Od razu zobaczyłam Dereca. Nic, a nic się nie zmienił. Nadal nieogolony, włosy w nieładzie i ten jego wzrok, który śledził mnie przez trzy lata. Nie widziałam go od dobrych kilku miesięcy, a nadal reagowałam na niego dreszczem pełnego strachu.
- Cassie, mówiłem Ci żebyś się nie ruszała – odparł napiętym głosem.
- To może okłamiesz mnie, że nic nie wiesz o tych zdjęciach? – pytam go, podnosząc głos.
- Porozmawiamy o tym później – warknął.
- Cassie, moja niewinna Cassie… - odezwał się Derec, przez co z powrotem spojrzałam na niego. – Dziwnie jest widzieć Cię w… ubraniach.
- Wiesz, nie bycie dziwką ma swoje zalety – prychnęłam, zakładając ramiona na piersiach.
- Zadziora, to się nie zmieniło – uśmiechnął się dziko i zauważyłam, że Niall obok mnie napina się i dyskretnie obejmuje mnie i przyciąga do siebie. – Aż tak było Ci u mnie źle, skarbeńku?
- Sam sobie zadaj to pytanie, idioto – wywróciłam oczami.
- I zakładając, jego chuj już Cię splądrował?
- Nie powinno Cię to obchodzić. Wracaj do swoich lolit – syknęłam, zaciskając palce na bluzce Niall’a.
- Czyli tak… Ty mała dziwko – splunął, a gdy chciał wejść do domu wystarczył jeden cios Harrego, by Derec padł na ziemię, tracąc przytomność. Z Niallem przenieśliśmy wzrok na Harrego, który rozmasowywał swoją pięść.
- Harry? – mimo wszystko i tak się zaśmiałam.
- Nie ma za co – parsknął, chwytając Dereca za nogi i wciągnął go do Rezydencji.
- Chwila, chwila! On tu będzie?! – moje serce podskoczyło do gardła na samą myśl, że Derec będzie gdzieś na piętrze lub co gorsza : ucieknie.
- On tak, my nie – rzekł Niall, biorąc mnie za rękę i szybko poszliśmy na górę.
- Dlaczego nic mi nie powiedziałeś o zdjęciach? Tak trudno było wyznać prawdę? – spytałam go.
- Miałaś o niczym nie wiedzieć. Nie chcę Cię mieszać w sprawy gangu.
- Ale Niall…
- Temat zamknięty, Cassie - fuknął, patrząc w moją stronę ze wzrokiem, którego bardzo nie lubiłam.
- W porządku – prychnęłam wyrywając rękę z uścisku i wyminęłam go, kompletnie wkurzona jego szczeniackim zachowaniem.

~ Niall’s P.O.V ~

Nigdy nie lubiłem się kłócić z Cassie, ale gdy już zaczynała… po prostu to było silniejsze ode mnie.

Chciałem ją ukarać.

Chciałem dać jej to, czego ode mnie pragnęła.

Chciałem ją zdominować.

Przez całą drogę się do mnie nie odzywała. I podczas pakowania rzeczy i gdy próbowałem ją jakoś podniecić. Gdyby wiedziała co planuję, od razu zrobiłaby się potulna jak baranek. Zdziwiło mnie to, że nawet nie wypytywała mnie, gdzie ją zabieram. To nie było zupełnie w jej stylu. Musiała być porządnie na mnie obrażona, by nawet na mnie nie spojrzeć.

Po godzinie dojechaliśmy na miejsce. Czasami jednak cieszyłem się, że poszedłem na ekonomię i miałem własną firmę. Może nie wyglądałem na takiego co lubi cyferki i te sprawy, lecz mając te wszystkie cyferki mogłem poczuć się dumny z tego co osiągnąłem.

- Przepraszam Cię, Cassie – odezwałem się w końcu, gdy wyjmowałem nasze rzeczy z bagażnika z Normanem, moim szoferem. Ostatnimi czasy rzadko dla mnie pracował, bo odkąd w Rezydencji pojawiła się Cassie, woziłem ją sam.
- Myślisz, że zwykłe przepraszam wystarczy? – warknęła, biorąc walizkę od Normana i poszła w stronę naszego nowego tymczasowego domu. Westchnąłem rozdrażniony.
- Wszystko w porządku, Panie Horan? – spytał mnie uprzejmie Norman, zamykając klapę bagażnika.
- Oprócz tego, że ściga nas jakiś popieprzony psychol? To oczywiście, jest świetnie – prychnąłem.
- Niech Pan idzie za Panienką Anderwood. Każda kobieta potrzebuje troski – odparł ojcowskim tonem. Swojego nie widziałem od wieków… bo nawet nie chciał mnie znać. Pierdolony dupek.
- Ona szczególnie – westchnąłem ponownie, próbując dogonić Cassie, ale ta zniknęła w willi, gdy byłem w połowie drogi. Posesja należała kiedyś do mojej matki, ale gdy wyjechała do Holandii oddała ją mi. Dbanie o nie było trudne, ale przynajmniej jedna z nich znajdowała się na totalnym odludziu, gdzie nikt nie miał do niej dostępu. – Cassie! – krzyknąłem, wchodząc do budynku, ale odpowiedziała mi głucha cisza. – Cassie do cholery! Jak Cię znajdę już nie będę taki miły! – ponownie cisza. – Kurwa, koniec tego dobrego – rzuciłem walizkę na podłogę i ruszyłem na poszukiwania Cassie.

Przyszedł czas by zaznała gniewu dominata na własnej skórze.

~ Cassie’s P.O.V ~

Nienawidziłam, gdy Niall przepraszał mnie tylko po to, by się ze mną pieprzyć. Niby kochał mnie, a okłamał w tak ważnej sprawie?!

Ignorując jego wszystkie wołania próbowałam znaleźć jakieś pomieszczenie, w którym mogłabym się ukryć, lecz raptownie zostałam pchnięta na ścianę, a walizka stoczyła się po schodach na sam dół. Miałam przed sobą wściekłego Niall’a, który mocno na mnie napierał. Moje serce przyśpieszyło na widok jego ciemnych, pociągających oczu.

- Czy ty zawsze musisz robić mi na złość? – wyszeptał niskim głosem, a jego miętowy oddech owiał moją twarz. Odetchnęłam głęboko, co nie uszło jego uwadze. – Lubisz to robić prawda? Bo wiesz, że wtedy zostaniesz ukarana – Niall pochylił się i złożył mokry pocałunek na moim prawym policzku. – Teraz, zaprowadzę Cię do pokoju, z którego szybko nie wyjdziemy.

Zadrżałam głęboko, wiedząc o co mu chodzi. Automatycznie zapomniałam o Derecu, i byłam tylko ja z Niall’em.

- Gotowa? – spytał, gdy po kilku minutowej drodze stanęliśmy przed dużymi, dębowymi drzwiami. Mocniej ścisnęłam dłoń Niall’a i przełknęłam ślinę.
- Taak – powiedziałam z wahaniem, czując na sobie jego czujny wzrok. Lecz jednak pierw obrócił moją głowę w swoją stronę i obdarował mnie namiętnym pocałunkiem. Ze zdenerwowania nie oddałam go, choć bardzo chciałam.
- Na pewno? – skinęłam głową. Jego dłoń ścisnęła dużą klamkę i pociągnęła ją w dół. Pchnął drzwi do środka i moim oczom ukazał się…

Przerażający i podniecający widok.

Pokój powalał swoją wielkością, dużą ilością czerwonego koloru na ścianach i… jego zawartością. Przede wszystkim : ogromne łoże z krwistym baldachimem wokół dębowej ramy. Zdziwiło mnie, że było ono bez kołdry.
- Gdzie…?
- Tutaj się nie śpi, maleńka… - odpowiedział na moje pytanie, nim je zadałam. Zarumieniłam się i podeszłam do ściany, która była obwieszona erotycznymi zabawkami : pejcze, obroże, packi,  skórzane i te zwykłe liny… Bałam się zaglądać do szuflad z obawą, co mogę tam znaleźć. Podeszłam do tej ściany, dotykając jednego z pejczy i przyglądając się mu z zaciekawieniem. Od razu w głowie zaczął tworzyć mi się obrazek, jak ten przedmiot zostaje wykorzystany w niecny i erotyczny sposób przez Niall’a na moim ciele. Zadrżałam, przenosząc wzrok na tajemnicze szuflady, choć i bez zaglądania wiedziałam, co w nich jest. Derec miał podobne i trzymał w nich te… jeszcze bardziej perwersyjne zabawki : wibratory, zatyczki analne, różne różniste płyny nawilżające ( choć z tym u mnie problemu nigdy nie było ), klamry i rozpórki, o których słyszałam i z pewnością Niall je miał. – Cassie? – głos Niall’a sprowadził mnie na ziemię. Skrępowana odwróciłam się w jego stronę. – Powiedz coś.
- Co? – uśmiechnęłam się głupio czując, jak mój brzuch powoli zaczyna się kurczyć na myśl, co za kilka chwil ma się stać.
- Od teraz zwracasz się do mnie wyłącznie Panie, zrozumiano? – zapytał mnie poważnym tonem. Na kilometr można było zobaczyć jego dominującą stronę.
- Tak – odparłam bez wahania.
- Tak, co? – przechylił głowę na bok i zaczął się powoli do mnie zbliżać. Wzięłam głęboki wdech.
- Tak, Panie – rzekłam głosem z chrypą, prostując się, by wyglądać na pewniejszą.
A w środku byłam niczym mały, płochliwy szczeniak.
- Nim zaczniemy ustalmy hasło bezpieczeństwa.
- Hasło bezpieczeństwa?
- Tak. Będzie Ci potrzebne, bo… sama zobaczysz – puścił mi oczko. – Więc, gdy powiesz czerwony to znak, że przeholowałem, jasne?
- Tak – odparłam, a on zmrużył oczy. – Tak, Panie – poprawiłam się natychmiast, na co Niall uśmiechnął się zadziornie zdejmując marynarkę, którą miał na sobie odsłaniając tym samym umięśniony tors pokryty białą, obcisłą koszulą. Na jego widok zapierało mi dech w piersiach. I pewnie nie tylko mi.
- Mam dla Ciebie pierwsze zadanie – oznajmił kiwając palcem na znak, bym do niego podeszła.
- Jakie, Panie? – zapytałam go kokieteryjnie, przebiegając dłonią po jego tułowiu. On lecz złapał moją rękę i mocno ścisnął. Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Czy pozwoliłem Ci się dotykać? – fuknął, nagle przyciągając mnie do siebie.
- Nie, Panie – mruknęłam z konsternacją.
- Więc teraz, bym Ci wybaczył… - westchnął teatralnie, udając zamyślonego.
- Więc co? Klapsy i zakaz dojścia? – parsknęłam śmiechem, ale… on był śmiertelnie poważny. Rozbawienie znikło z mojej twarzy tak szybko jak się pojawiło.

- To później – uśmiechnął się z wyższością. – A teraz na kolana, Cassie i ssij mojego kutasa. 



******************************
No to to :D Będzie zabawa ludzie! :D Wiem, że na to czekaliście :D Obawy? :D

Wszem i wobec ogłaszałam, że tytuł nowego bloga będzie nosił nazwę...
*werble* 

LITTLE DADDY'S GIRL! :D 

29 komentarzy = NOWY ROZDZIAŁ!! :* <3

Komentujcie <3

K.